
PODKARPACIE. Politycy chcą ulżyć kierowcom… kosztem poszkodowanych w wyniku wypadków i kosztem samych kierowców.
Kierowcy mają powód do narzekań, bowiem ceny obowiązkowych polis OC poszły w górę nawet o 50 procent, a ma być jeszcze drożej. Do pracy wzięli się parlamentarzyści, jednak ich pomysły na obniżenie kosztów OC nie napawają optymizmem. Co tym razem wymyślili?
Parlamentarny Zespół na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego opracował kilka pomysłów na obniżenie kosztów składek. Jednym z nich jest ograniczenie kręgu osób, które mogą się domagać odszkodowania za śmierć w wypadku bliskiej osoby. Obecnie jest to dość szeroki katalog osób; posłowie chcą, żeby znacznie go zawężyć. Odszkodowanie ma przysługiwać małżonkowi i dzieciom zmarłego oraz jego rodzicom, o ile zmarły pozostawał na ich utrzymaniu i nie pozostawał w związku małżeńskim.
Uderzy to przede wszystkim w osoby poszkodowane w wypadkach. Cierpienie ludzkie jest niewymierne i nie można go przeliczyć na kwotę odszkodowania. Jednak nieetyczne wydaje się wykluczanie z możliwość ubiegania się o ubezpieczenia np. osoób żyjących w konkubinacie czy wnuków, którym dziadkowie nierzadko zastępują rodziców.
Kierowca miałby płacić z własnej kieszeni?
Posłowie proponują też ograniczyć wysokość prowizji ze sprzedaży ubezpieczenia i wprowadzić możliwość wykupienia tańszych OC kosztem powiększenia odpowiedzialności kierowcy. Rzecz w tym, że kierowca płacił by z własnej kieszeni odszkodowanie za małe szkody np. nie przekraczające poziomu 1 tys. zł. Przykładowo gdyby spowodował kolizję, w której uszkodził by lampę, czy zderzak innego auta i koszt naprawy zamknął by się w tej kwocie, to płacił by z własnej kieszeni. Ubezpieczyciel wypłacał by odszkodowanie tylko w przypadku większych szkód.
Innym pomysłem jest udzielenie firmom ubezpieczeniowym wglądu do danych o karalności kierowców. Według tego pomysłu ubezpieczyciele mieli by wtedy możliwość indywidualnego kalkulowania ryzyka dla poszczególnych kierowców. Wtedy posiadacze aut bez mandatów mieli by niższe OC, a kierowcy przyłapani na wykroczeniach wyższe.
Do obecnej sytuacji doprowadziła wieloletnia wojna cenowa między ubezpieczycielami, oraz zmiany przepisów. Efektem są ogromne straty sektora ubezpieczeń komunikacyjnych i podwyżki. Pytanie czy za wojnę cenową i straty firm mają zapłacić kierowcy i poszkodowani w wypadkach?
KOMENTARZ
Aleksander Daszewski, radca prawny w Biurze Rzecznika Finansowego:
– Poszkodowane osoby w wielu przypadkach są bardzo ciężko doświadczone przez los z winy sprawcy wypadku, stąd ograniczanie ich uprawnień potwierdzonych licznym i bogatym orzecznictwem Sądu Najwyższego oraz sądów powszechnych, a także z pogwałceniem reguł prawa odszkodowawczego nie może spotkać się w żadnej mierze z naszą akceptacją. Dlatego nie zgadzamy się, aby w celu osiągnięcia zahamowania skokowych podwyżek ograniczać świadczenia wypłacane ofiarom wypadków, bo de facto oznaczałoby to wypaczenie roli tego ubezpieczenia, które jest przeznaczone przede wszystkim dla ochrony poszkodowanych. Nie można bowiem pod wpływem chwili stosować rozwiązań, które uderzają w najbardziej poszkodowaną grupę osób, często wyjątkowo tragicznie, za cenę obniżki czy utrzymanie nieadekwatnych do ryzyka stawek dla wszystkich kierowców.
Artur Getler



3 Responses to "Kiepskie pomysły na tańsze OC"