
KROSNO. Mężczyzna przeżył, ale został przewieziony do szpitala w stanie krytycznym.
Do nietypowego zdarzenia doszło w środę w Krośnie. Mężczyzna – kierowca busa – najechał na tył osobowego samochodu. Nikomu nic się nie stało, a policjanci zdarzenie zakwalifikowali jako kolizję. Tyle że kierowca busa tuż po zdarzeniu wysiadł z pojazdu i… skoczył z pobliskiego mostu na głowę do Wisłoka. Dlaczego podjął taką decyzję?
Do zdarzenia doszło około godz. 9.30 w środę na ulicy Okrzei. Kierowca busa jednej z podkarpackich firm przewozowych, ale bez ludzi na pokładzie, najechał niegroźnie na tył osobowego samochodu kierowanego przez kobietę. Zdarzenie jakich wiele, ale niespodziewanie kierowca busa poszedł na pobliski most przebiegający nad rzeką Wisłok, przeszedł przez barierki ochronne, a następnie skoczył na głowę do Wisłoka z wysokości kilku metrów. Akurat w tym miejscu było płytko, więc z dużą siła uderzył o kamienie znajdujące się przy brzegu. Pomocy zaczęli mu udzielać ludzie – przypadkowi przechodnie, a następnie przyjechali strażacy, którzy pomogli wyciągnąć na brzeg ofiarę. Na miejscu pojawiła się także załoga karetki pogotowia, która przetransportowała mężczyznę znajdującego się w stanie krytycznym do szpitala.
Kolizja była tylko kropką nad i?
– Nie wiemy, jaki jest powód takiej decyzji mężczyzny, tym bardziej, że nie można go przesłuchać, ponieważ jego stan zdrowia na to nie pozwala – mówi aspirant Paweł Buczyński, oficer prasowy krośnieńskiej policji.
Super Nowościom udało się jednak dowiedzieć, co mogło być powodem tak tragicznej decyzji mężczyzny. Okazuje się, że nie był to prawdopodobnie szok po zdarzeniu. Udało nam się dotrzeć do osoby, która znała kierowcę. – On u tego przewoźnika pracował zaledwie kilka dni. Niedawno jednak zakończył pracę w poprzedniej firmie, w której miał ogromne problemy, zresztą nie tylko on jeden – mówi znajomy mężczyzny. – Ludzie w tej firmie nie otrzymywali wypłat, byli niszczeni psychicznie – niektórzy na skraju załamania nerwowego, tam się działy cyrki. Tak na marginesie, tym wszystkim, co tam się działo powinna zająć się, i to sumiennie, prokuratura. Podejrzewam, że ta kolizja to była tylko kropka nad i. Człowiek nie wytrzymał tego wszystkiego psychicznie, a to naprawdę porządny facet i strasznie go szkoda. Mam tylko cichą nadzieję, że jakoś z tego wyjdzie i odzyska zdrowie – dodaje.
Grzegorz Anton



2 Responses to "Kierowca busa, który uczestniczył w kolizji… skoczył z mostu"