Kierowco, zanim wezwiesz policję, dobrze się zastanów

Świadkowie siedzący przed domem nieopodal stłuczki nie chcieli zeznawać, mówiąc, że nic nie widzieli. Fot. Wit Hadło
Świadkowie siedzący przed domem nieopodal stłuczki nie chcieli zeznawać, mówiąc, że nic nie widzieli. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Podejrzewał, że sprawca stłuczki jest nietrzeźwy. Wezwał policję, a teraz żałuje.

– Mało brakowało, a pozabijałby nas: mnie, moją żonę i dwoje malutkich dzieci – żali się Czytelnik naszej gazety, który cudem unikną poważnego wypadku.

Do zdarzenia doszło na wąskiej drodze w Borku Starym. Nieopodal odbywał się mecz. Była festynowa słoneczna niedziela. – Skręciliśmy z drogi głównej na wąską boczną drogę – relacjonuje pan Krzysztof. – Jechałem powoli z dwojgiem malutkich dzieci i żoną. Znam tę drogę i wiem, że ciężko się tam minąć dwóm samochodom. Nagle z góry zobaczyłem szybko jadące auto środkiem drogi. Zwolniłem, zjeżdżając do samej krawędzi ulicy – relacjonuje zdarzenie pan Krzysztof. Jadący z góry samochód zjechał na swoją prawą stronę, nie zwalniając, po czym nagle odbił ponownie na środek drogi, ocierając się o auta pana Krzysztofa. – Wyglądało to tak, jakby kierowca wystraszył się, że wpadnie do rowu i dlatego odbił na nas – mówi pani Agnieszka, żona Krzysztofa.

Policja na miejscu
Wezwaliśmy policję, bo kierowca dziwnie się zachowywał. Najpierw nie zatrzymał się od razu, a potem nie chciał wysiąść z samochodu. A kiedy już to uczynił, pierwsze słowa, jakie powiedział, to te, że nic nie pił. Jego agresywne zachowanie w stosunku do pani Agnieszki z niemowlęciem na rękach było także zastanawiające. Jego zachowanie wydało się dziwne, tym bardziej, że najpierw wysiadł tylko pasażer, który, jak się potem okazało był właścicielem samochodu. Policjanci spisali notatkę, a sprawa wylądowała w sądzie, ponieważ sprawca nie przyznał się do winy.

Kara sądowa
Po kilku miesiącach przyszedł pocztą wyrok sądowy, w którym Krzysztof i Agnieszka zostali ukarani. Uznano współwinę. Teraz muszą zapłacić dodatkowo koszty sądowe. – Sprawca pobrał sobie z mojego OC odszkodowanie, a mi zabiorą zniżki – mówi pan Krzysztof, który teraz żałuje, że wezwał policję. Jednak gdyby się okazało, że kierowca rzeczywiście był pijany i pojechałby dalej, niewzywanie policji mogłoby się skończyć dramatem na drodze dla kogoś innego.

Marcin Żminkowski

11 Responses to "Kierowco, zanim wezwiesz policję, dobrze się zastanów"

Leave a Reply

Your email address will not be published.