
RZESZÓW. Osoby nie płacące należności, nie są bezkarne. Pieniądze mogą być ściągane z nadpłaty podatku lub skarbówka może zobowiązać pracodawcę do zajęcia części wynagrodzenia.
Zaledwie 35 proc. kierowców ukaranych za brak polisy OC, płaci karę dobrowolnie. Od pozostałych „spóźnialskich”, Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny dochodzi płatności w trybie egzekucyjnym. Co ciekawe, na koniec ubiegłego roku, całkowita kwota należności z kar za brak ubezpieczenia OC przekraczała bagatela 196 mln zł!
Kary dla kierowców w Polsce za brak wykupionego OC są stosunkowo surowe. W przypadku samochodów osobowych, brak polisy OC powyżej 14 dni to koszt 4500 zł. Taka suma robi wrażenie, dlatego wielu zmotoryzowanych nie zawsze chce płacić należności. – Unikanie kontaktu po otrzymaniu pisma z UFG o stwierdzeniu braku polisy to najgorsza z możliwych strategii – mówi Elżbieta Wanat Połeć, prezes Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. – Wczesny kontakt z Funduszem pozwala uniknąć właścicielowi nieubezpieczonego auta dodatkowych kosztów wynikających na przykład z windykacji kary za brak OC – dodaje.
Zaledwie 35 proc. kierowców ukaranych za niedopełnienie obowiązku płaci karę dobrowolnie. Co w chwili, gdy ktoś nie uiści należności? W takiej sytuacji, UFG wystawia tytuł wykonawczy, a egzekwowaniem kary zajmuje się dalej urząd skarbowy. Następnie może on odzyskać pieniądze np. z wynagrodzenia, z rachunków bankowych, z nadpłaty podatku dochodowego lub z nieruchomości. W ostatecznym wypadku do mieszkania ukaranego może zapukać poborca skarbowy i zająć majątek ruchomy.
W 2018 r. Fundusz prowadził łącznie ponad 152 tys. spraw o zapłacenie kary za brak polisy OC. Aż 65 proc. spraw dochodzonych jest w trybie egzekucyjnym, pozostałe płacone są w trybie dobrowolnym. Szokują jeszcze jedne wyliczenia. Łączna kwota należności z kar za brak ubezpieczenia OC przekraczała na koniec 2018 r – bagatela 196 mln zł!
Kamil Lech



6 Responses to "Kierowcy niechętnie płacą kary za brak OC"