
RZESZÓW. Poirytowani kierujący pytają, dlaczego nocą muszą zatrzymywać się na wszystkich skrzyżowaniach.
Już nie żółte migające światła, ale czerwone – tak wyglądają teraz niektóre rzeszowskie skrzyżowania w nocy. Kierowcy z tego powodu są bardzo niezadowoleni. Wcześniej mogli przejeżdżać płynnie na migających, teraz narzekają na konieczność ciągłego zatrzymywania się. Okazuje się, że system nazywany „all red” do 10 czerwca zostanie wprowadzony na wszystkich skrzyżowaniach w Rzeszowie. Kto wpadł na taki pomysł?
– To decyzja prezydenta Tadeusza Ferenca, żeby sygnalizacja działała dynamicznie i było bezpieczniej. Przy sygnalizacji ostrzegawczej, kiedy żółte światło miga, kierowcy nie zachowywali bezpiecznej prędkości w nocy. Teraz na skrzyżowaniu w nocy wszędzie świeci się czerwone, a zielone się zapala wtedy, kiedy podjeżdża samochód. Dzięki temu jest bezpieczniej – tłumaczy nam pracownik Miejskiego Zarządu Dróg w Rzeszowie.
Kierowcy są jednak wściekli. Z żalem i niezrozumieniem pytają, dlaczego nocą muszą zatrzymywać się na wszystkich skrzyżowaniach: – Jadę przepisowo, widzę przede mną skrzyżowanie z czerwonym światłem, więc hamuję. Dopiero kiedy się zatrzymam, włącza się zielone światło i mogę ruszać. I tak na każdych światłach. To jest niezrozumiałe, zwłaszcza, kiedy na skrzyżowaniu nie ma innych pojazdów, tylko ja sama – mówi Izabela.
Hubert twierdzi, że system zamiast zwiększać bezpieczeństwo, sprawia, że może dojść do wypadku: – Jadąc 70 na godzinę, nie wiadomo jak postąpić. Widzisz, że dopiero zaświeciło się zielone światło, więc nie zwalniasz, gdy nagle przy samym skrzyżowaniu znowu czerwone i jesteś zmuszony gwałtownie hamować, stwarzając zagrożenie dla pojazdów jadących z tyłu, po czym znowu zielone. I tak każde skrzyżowanie.
– Jadąc autem osobowym ta sygnalizacja jest denerwująca. Ale nikt nie pomyślał o kierowcach autobusów i aut ciężarowych! Wiecie, ile schodzi rozpędzenie pełnego autobusu lub ciężarówki? I tak co skrzyżowanie. Niech się władze zastanowią mocno nad tym, bo codziennie widok jest taki, że mnóstwo aut po prostu leci na czerwonym. Aż dziwne, że jeszcze poważnego wypadku przez to nie było – uważa Przemek.
Jak słyszymy w Miejskim Zarządzie Dróg w Rzeszowie, w ten sposób do 10 czerwca zaczną funkcjonować wszystkie skrzyżowania z sygnalizacją świetlną.
Blanka Szlachcińska



42 Responses to "Kierowcy: – Przejazd przez rzeszowskie skrzyżowania to droga przez mękę"