Kilka tysięcy ludzi czekało na papieża

Fot. Marcin Żminkowski
Fot. Marcin Żminkowski

JAROSŁAW. Ojciec Święty miał pojawić się w Jarosławiu w sobotnie popołudnie.

W pewnym momencie rozległ się dźwięk syreny policyjnej. Tłum poderwał się jak dźgnięty szpilą. Ludzie ruszyli przed siebie myśląc, że przybył papież. Kobiety łapały swoje dzieci, wózki, wszyscy ruszyli w stronę przeszywającego dźwięku. Niestety, ku ich rozczarowaniu był to tylko jeden wóz patrolowy, który przejechał przed kościołem na sygnale.

Około dwóch tysięcy osób przybyło przed greckokatolicką świątynię- cerkiew jak potocznie ją tutaj nazywają. Ludzie zaczęli gromadzić się przed godz. 15, by wspólnie z papieżem odmówić koronkę do Bożego Miłosierdzia. Wiernych i ciekawskich przybywało bardzo szybko. Po godz. 16 tłum nie mieścił się już nawet przed świątynią, a ludzie zaczęli gromadzić się na chodnikach i na ulicy. Wielu czekało na jarosławskim Rynku. Samochody na rejestracjach niemal z całego Podkarpacia ustawiały się na pobliskich parkingach i chodnikach.

Plotka czy prawda?
Informacja o tym, że Ojciec Święty pojawi się w Jarosławiu, wystrzeliła i obiegła pół Podkarpacia. Słuchy o tym pojawiły się już w zeszły poniedziałek. Franciszek miał ponoć odwiedzić cerkiew Przemienienia Pańskiego w tym mieście, z której, na jego prośbę, wypożyczono już w grudniu 2015 roku XVII-wieczną ikonę „Brama Miłosierdzia”. Ludzie powtarzali to z nadzieją w oczach, że zaraz pojawi się namiestnik Kościoła. – Już wylądował na stadionie – mówili jedni. – Właśnie wyleciał z Krakowa do Jarosławia i wyląduje przy hucie szkła – mówili inni. Ponoć tam też czekali ludzie. Jednak ani KAI, ani żadna inna agencja informacyjna nie potwierdzały tych rewelacji.

Limuzyna i dwóch szeryfów
Tłum wychodził już na ulicę, blokując przejazd samochodom. Na miejscu pojawiło się dwóch strażników miejskich, którzy w pocie czoła, w upale próbowali zapanować nad tłumem. Ludzie wspinali się na mury. Stali na balkonach i w oknach. Przynieśli ze sobą flagi z barwami papieskimi i narodowymi. Ci, którzy zgromadzili się w świątyni przed obrazem modlili się. Nagle na ulicy pojawiła się limuzyna. Tłum ruszył na samochód. – Papież przyjechał! – krzyczeli niektórzy w podnieceniu. Ludzie potrącali się, depcząc sobie po stopach. Dwóch strażników miejskich uwijało się, by opanować sytuację. Ktoś wpadł na maskę samochodu. – Ludzie, opanujcie się! – zaczęli krzyczeć inni. – To nie papież tylko zwykły samochód! Limuzyna odjechała, a ludzie wrócili na swoje miejsca.

Papieża nie będzie
Około godziny 17 do wiernych wyszedł ksiądz z parafii pw. Przemienienia Pańskiego i oznajmił, że Ojciec Święty nie przyjedzie. Ludzie zaczęli się rozchodzić. Niektórzy nie chcieli w to uwierzyć i nadal czekali. Ci, którzy wcześniej nie zmieścili się w świątyni wchodzili teraz do cerkwi. – Chcemy zobaczyć przynajmniej Bramę Miłosierdzia – mówili. Taka okazja nie zdarza się często.

Czy papież rzeczywiście planował przyjazd do Jarosławia? Nie wiadomo. Niektórzy kapłani potwierdzają, że były takie plany. Dlaczego spełzły one na niczym? A może była to zwykła plotka, która zaczęła żyć własnym życiem?

Marcin Żminkowski

Leave a Reply

Your email address will not be published.