
– Na programy lekowe dla pacjentów ma być 365,3 mln zł mniej, na chemioterapię
o 102,3 mln zł mniej. Może to skutkować koniecznością selekcji chorych wymagających leczenia onkologicznego w roku 2021! – alarmują lekarze.
Oburzenia w związku z decyzjami PiS-u nie ukrywali też internauci: „Właściwie to brakuje słów na skomentowanie tego. Lekką ręką dają na ten kicz zwany TVP dwa mld zł. Ja zaniemówiłam, nie wiem, co można więcej rzec”. „Przecież to eutanazja!”. Nie mniej irytujący jest fakt, że ponad 400 tys. zł z Ministerstwa Zdrowia trafiło w 2020 r. na konto Fundacji Lux Veritatis związanej z ojcem Tadeuszem Rydzykiem (wynika to z informacji, jakie rząd przekazał senatorowi PO, Krzysztofowi Brejzie). Pieniądze te miały służyć promocji walki z nowotworami. Z archiwum na stronie internetowej TV Trwam wynika, że rządowa strategia onkologiczna była tematem tylko jednego odcinka „Rozmów niedokończonych”. A wcześniej resort zdrowia przelał na konto fundacji prawie milion zł, też podobno na promocję.
Budżet funduszu w 2021 roku ma wynieść 104,9 mld zł, czyli o ok. 5 mld zł więcej.
– NFZ wskazuje na wzrost nakładów, okazuje się jednak, że ogólnie więcej, nie wszędzie oznacza rzeczywiście więcej. Co karygodne, cięcia faktycznie dotyczą programów lekowych dla pacjentów i na chemioterapię – mówi Dobrawa Biadun, ekspertka ds. ochrony zdrowia Konfederacji Lewiatan.
42 euro na osobę
Na walkę z chorobami nowotworowymi średnio wydaje się u nas ponad 42 euro na osobę, dla przykładu, u naszych sąsiadów – Czechów, jest to aż dwa razy więcej – 85 euro. Niskie nakłady na onkologię skutkują tym, że pomimo niższej zapadalności na nowotwory złośliwe niż w innych krajach OECD (średnio 254 osoby na 100 tys. mieszkańców), śmiertelność z tego powodu jest u nas o wiele wyższa niż średnia dla tych krajów. Raport Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego pokazuje, że jeśli chodzi o przeżywalność pacjentek z rakiem piersi, to Polska ma lepsze wyniki jedynie od Rosji, Rumunii i Słowacji. W innych krajach za granicą przeżywalność jest o 6 – 7 pp. wyższa niż u nas. Dodatkowo gorzej jest z dostępnością leków. Z powodów ekonomicznych jedynie ok. 50 proc. leków, które są w Unii Europejskiej, jest dostępnych w Polsce.
Ograniczony dostęp do nowoczesnych terapii
Według INFARMY, zaledwie 0,3 proc. refundowanych leków w Polsce to leki nowoczesne, pozwalające leczyć zgodnie z aktualną wiedzą medyczną, podczas gdy w innych krajach europejskich jest to nawet 10 razy więcej. Dodatkowo wiele terapii, które trafiły na listy refundacyjne jest dostępnych jedynie dla bardzo wąskich grup chorych lub czas ich stosowania jest limitowany. – W Polsce rocznie ocenianych pod kątem refundacji jest zaledwie 60 leków innowacyjnych – to stanowczo za mało, by zagwarantować Polakom bezpieczeństwo zdrowotne. Mimo że na listy refundacyjne trafiają wciąż nowe leki, nadal blisko połowa innowacyjnych preparatów nie jest dostępna na przykład dla pacjentów onkologicznych w naszym kraju. Dlatego niezrozumiałe jest, jak w dobie pandemii COVID-19 rząd może w tak znaczny sposób ograniczać wydatki na refundację, co nie pozwoli na leczenie Polaków zgodnie z wytycznymi klinicystów, a nawet może skutkować wzrostem śmiertelności wśród pacjentów, którzy utracą dostęp do terapii lekowych – alarmuje Bogna Cichowska-Duma, dyrektor INFARMY.
Anna Moraniec



4 Responses to "Kilkaset milionów zł mniej na onkologię? To eutanazja"