Kilkumiesięcznych strat nie odrobimy w rok

Jacek Orłowski. Fot. Stal Mielec

FORTUNA I LIGA. Rozmowa z JACKIEM ORŁOWSKIM, prezesem PGE FKS Stali Mielec.

– Jak do tej pory nasza sytuacja finansowa nie była za wesoła, tak teraz jest bardzo ciężka – mówi JACEK ORŁOWSKI prezes PGE FKS Stali Mielec, która w momencie zawieszenia rozgrywek Fortuna I ligi, zajmowała 3. miejsce.

– Czy w związku z obecną sytuacją, mielecki klub planuje jakieś cięcia w wydatkach?

– Na pewno negocjacje z zawodnikami będą musiały zostać podjęte. Innej możliwości sobie nie wyobrażam. W przeciwnym razie większość klubów zbankrutuje.

– Zawodnicy pójdą na ustępstwa?

– Musimy liczyć na ich mądrość, żeby w tej sytuacji razem sobie pomóc i przetrwać. te ciężkie czasy Lepiej bowiem chyba nieco mniej zarabiać, ale w ogóle zarabiać, niż ogłosić upadłość i nie odzyskać pieniędzy. Nie chciałbym, aby zabrzmiało to jako forma szantażu, ale takie są obecnie realia.

– Ma Pan w ogóle jakiś pomysł, jak spróbować wyjść z obecnego kryzysu?

– Kluby nie mogą działać indywidualnie i w tym przypadku musi być w jedności siła.  Pewne propozycje już padły, a teraz chcemy wypracować wspólne stanowisko, aby potem przedstawić je w PZPN. Na pewno nie będzie dobrego rozwiązania dla wszystkich, bo zawsze  ktoś bardziej lub mniej zostanie poszkodowany.

– Jak bardzo obecny kryzys odbije się na funkcjonowaniu poszczególnych klubów?

– Będziemy mocno kuleć i długo mieć czkawkę po tym, co obecnie się dzieje. Podobnie jest w przypadku klubów PKO Ekstraklasy, która tak, jak Fortuna I liga, żyje w głównej mierze z praw telewizyjnych oraz z wpływów od większych sponsorów. Ci ostatni płacą za reklamę, a w tej chwili tych usług nie możemy realizować. My, jako I liga, kilkumiesięcznych strat na pewno nie odrobimy w rok.

– Pojawiły się niepokojące informacje o możliwości wstrzymania transzy finansowej od telewizji i tytularnego sponsora…

– Nie ma na razie oficjalnego stanowiska w tej sprawie. W przypadku tytularnego sponsora I ligi sytuacja jest jednak prosta: nie ma meczów, nie ma obstawiania, nie ma pieniążków. Powstaje taka kula śniegowa, która do już istniejących problemów, dolepia kolejne.

– A co z mniejszymi, lokalnymi sponsorami mieleckiego klubu?

– Na razie jest cisza, ale zapewne w momencie uspokojenia się całej sytuacji, będzie większa burza i tak jak my będziemy chcieli renegocjować umowy z zawodnikami, tak i sponsorzy zwrócą się do nas z tym samym. Generalnie lokalny sponsoring nie jest na tyle mocny, aby mógł dźwignąć klub. Musiałoby nastąpić chyba jakieś pospolite ruszenie i stać się cud – w takich kategoriach należy to rozpatrywać.

– Dokończenie sezonu bez kibiców ma w ogóle sens?

– Jestem prezesem, a zarazem kibicem, więc granie tylko dlatego, żeby coś dograć i coś komuś udowodnić, jest dla mnie bez sensu. Robimy przecież ten spektakl i emocje dla kibiców. Pytanie, w jakiej formie miałyby się odbywać mecze bez kibiców? Czy każdy mecz miałby być transmitowany? Scenariuszy i rozwiązań jest wiele ale coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że przed końcem czerwca nie uda się zagrać w normalnych warunkach.

– Liga też przecież nie może ruszyć z marszu…

– Nie wyobrażam sobie, aby zawodnicy, którzy będą siedzieć w domu dwa miesiące, wrócili na boisko bez solidnego przygotowania czy wyjazdu na obóz. I teraz pytanie: Czy nas będzie na niego stać, bo w kasie w tej chwili pusto.

– Coraz częściej pojawiają się głosy, że w obecnej sytuacji pomocną dłoń do klubów powinien wyciągnąć PZPN i wesprzeć je finansowo…

– Każdy pewnie na to liczy, ale bardzo łatwo jest zaglądać komuś do kieszeni, gdzie ma wypchany portfel. Nie spodziewałbym się jednak jakiś wielkich rekompensat ze strony związku. Może to pójść bardziej np. w kierunku obniżenia opłat rejestracyjnych czy dofinansowania młodzieży.

– Nie lepiej zatem byłoby już teraz podjąć decyzję o zakończeniu sezonu?

– Trudno powiedzieć. Dopóki piłkarze w Polsce są zdrowi, a na razie tak jest, to jest OK. A co się stanie, jeśli zawodnicy zaczną chorować? Za dużo jest tym wszystkich niewiadomych. Z drugiej strony co nas nie zabije, to nas wzmocni i może narodzi się jakaś jedność i faktycznie przez ten trudny okres uda się wypracować skuteczne mechanizmy na przyszłość.

Rozmawiał Marcin Jeżowski

Leave a Reply

Your email address will not be published.