
Te święta ludzi dobiją cenami, ich weekendowym mgnieniem bez dłuższego odpoczynku, smutnym czasem „narodowej bezsilności” wobec choroby i śmierci.
Wściekłość narasta i wystrzeli z taką siłą, o jakiej Kaczyński nie śnił – nawet przesypiając wybuch stanu wojennego.
Aż trudno to sobie wyobrazić, ale z każdej strony spada na zmęczony i zniechęcony lud jakiś marny cios, jakieś kolejne info o wredocie, które przylepia się do umysłów niczym śmierdzące błoto i na kolana rzuca każdą chęć świętowania czy zwyczajnego życia.
Jak nie o przekrętach władzy, to o jej nieudolności, jak nie o Mejzach, czy działkach, to o głupocie, arogancji i cynizmie, jak nie o syfie tutaj, to o syfie gdzie indziej, bo przecież te zadowolone z siebie „patomatoły” na zdjęciu w swym pseudopolitycznym zacietrzewieniu nie wiedzą, co czynią.
Szambo wybija wokół, ludziom żyje się coraz gorzej, a spór polityczny przeniósł się do domów, bo „zdradzieckie mordy” rozgościły się w katalogu rodzinnych obelg i wyznań.
Rzyg niechęci dotknął Rzeczpospolitą i zmierza do wielkiego wybuchu.
Rewolucje są okrutne, bo nie dość, że pożerają własne dzieci, to nie wybaczają ich przyczynom. Warto o tym pamiętać.
Zegar tyka…
Redaktor naczelny Super Nowości, Jakub Karyś



15 Responses to "Kipi pod pokrywką i buzuje coraz bardziej"