Kłamcy prawdomównym kłamstwo zarzucają za naszą kasę

Co i rusz, gdy oglądamy telewizję rządową lub czytamy to, co na jej serwisach wydaje się, że pracujący tam ludzie (celowo unikamy tu słowa „dziennikarze”) przeszli już samych siebie i niżej nie da się upaść. Za chwilę okazuje się jednak, że – owszem – da się niżej upaść i to właśnie telewizja rządowa nie tylko umożliwia to swoim pracownikom (celowo ponownie unikamy tu słowa „dziennikarze”), ale wręcz od nich tego wymaga! Tak, wiemy – zaraz pojawią się „komentarze”, że „jak się komuś nie podoba, to niech nie ogląda/nie czyta”. Otóż takie „komentarze”, które wstawiają pod krytycznymi wobec TVP tekstami osoby sympatyzujące z obecną władzą i mające dostęp do sieci (celowo unikamy tu słowa „internauci”), są z gruntu głupie, bo pozbawione logiki. A są głupie i pozbawione logiki, albowiem działa tu prosta zasada. Polega ona na tym, że jeśli ktoś nam każe za coś płacić, albo też płacimy za to z własnej woli, to mamy prawo od tego za co – dobrowolnie albo nie – zapłaciliśmy żądać kreślonych standardów. Za rządową propagandę, kłamstwa i manipulację prezentowane w TVP płacimy przymusowo, ale za to słono, bardzo słono. Przypomnijmy o 2 mld zł „podarowanych” TVP przez władzę za służalczość wobec nie, „podarowanych” jej zamiast przekazać te pieniądze dla chorych na raka. PiS lekką ręką, tak lekką, że jednej pani poseł z tego ugrupowania środkowy palec u dłoni powędrował w górę w kierunku opozycji niedającej zgody na taką „zamianę”. Przekazuje nasze (!!!) pieniądze na TVP – swoją tubę i jeszcze ma czelność udawać, że to naprawdę jest publiczna telewizja.
Ostatnio na portalu TVP Info pojawił się tekst (celowo unikamy tu słowa „informacja”), mający rzekomo dementować „trzy fake newsy po demonstracji Tuska”. „Fake newsem” miała być, oczywiście wg rządowej telewizji, frekwencja na proteście, na który zaprosił Donald Tusk. Warszawski Ratusz oraz niezależne media podały informację o ok. 100 tys. uczestników też. Potwierdzały to materiały pochodzące z nagrań i fotografii zrobionych w czasie protestów. Ale cóż to szkodzi telewizji rządowej (utrzymywanej z naszych pieniędzy – przypomnijmy) bezczelnie kłamać Polakom, że ludzi na proteście było 10 razy mniej. I jeszcze równie bezczelnie twierdzić, że władze Warszawy i dziennikarze wolnych mediów kłamią! Nic to pracownikom (celowo unikamy tu słowa „dziennikarzom”) TVP Kurskiego nie szkodzi. W końcu za okłamywanie Polaków władza im płaci i to płaci sporo. Kolejny rzekomy „fake news” według TVP(iS) to fakt, że demonstrujący narodowcy zagłuszali uczestników protestu zwołanego przez D. Tuska, gdy ci śpiewali hymn Polski. Komentarze wobec takiego zachowania są w wolnych mediach oczywiste: każdy kto tak czyni, okazuje brak szacunku najważniejszej dla Polaków pieśni i jednemu z najważniejszych symboli narodowych. W rządowym medium jednak, wbrew temu, co dokładnie słychać na nagraniach (!) „wyjaśniono”, że było całkiem inaczej! Otóż wg TVP Info, gdy protestujący zaintonowali „Mazurek Dąbrowskiego”, Robert Bąkiewicz wezwał narodowców do zdjęcia z głów czapek i wyprężenia się na baczność oraz… także śpiewania hymnu. Bezczelne kłamstwo? Tak! No i co? „Fake newsem” wg TVP Info było także zagłuszanie przez Bąkiewicza i jego kontrmanifestację przemówienia uczestniczek powstania warszawskiego, Wandy Traczyk-
-Stawskiej i Anny Przedpełskiej – Trzeciakowskiej. To właśnie na to ohydne zachowanie ta pierwsza zareagowała skierowanymi do Bąkiewicza słowami: „Milcz głupi chłopie. Milcz, milcz, milcz chamie skończony”. Otóż w rządowej telewizji sprawa „wyglądała” tak, że kontrmanifestanci Bąkiewicza daleko byli od protestujących i nie wiedzieli, kto w danej chwili przemawia! Zagłuszać to owszem chcieli, ale Tuska, Ostaszewską, Lempart i Hołdysa, a nie akurat bohaterki powstania! Ale oczywiście telewizja rządowa musiała przy tym „podsumować” W. Traczyk-Stawską pisząc o niej: „pojawiała się na Strajkach Kobiet Marty Lempart, licznych protestach Platformy Obywatelskiej czy manifestacjach osób niepełnosprawnych organizowanych przez Iwonę Hartwich. Regularnie bierze udział w demonstracjach antyrządowych i wydarzeniach organizowanych przez Rafała Trzaskowskiego”. Przypomina to „informacje” z czasów głębokiego PRL-u? A jakże – przypomina. No i co? No i pracownicy telewizji rządowej takimi „informacjami” karmią codziennie Polaków za nasze ciężko zarobione pieniądze. Że nikt rozsądny w to nie uwierzy? Ani nie wszyscy są rozsądni, światli i doinformowani. I na tym PiS i telewizja rządowa bazują …

Redaktor Monika Kamińska

23 Responses to "Kłamcy prawdomównym kłamstwo zarzucają za naszą kasę"

Leave a Reply

Your email address will not be published.