
III LIGA. Czarnych chmur nad sanocką Stalą ciąg dalszy. Klub ledwo wiąże koniec z końcem i nie wiadomo, jaka będzie jego przyszłość.
Jeszcze kilka dni przed startem jesiennej rundy Stal Sanok nie mogła być pewna gry w III lidze. Ostatecznie przystąpiła do rozgrywek i… po trzech kolejkach jest liderem. – Wynik cieszy, ale na dłuższą metę tak funkcjonować się nie da – mówi Józef Konieczny, prezes klubu, którym od dłuższego czasu targają poważne kłopoty finansowe.
O problemach finansowych sanockiej Stali pisaliśmy już wielokrotnie. – Zaległości sięgają kilku miesięcy, o premiach już nie wspomnę – mówi II trener Stali, Robert Ząbkiewicz. Jego zdaniem fakt, że Stal jeszcze istnieje i gra w III lidze zawdzięczać należy samym piłkarzom. – Trzeba im podziękować za okazaną cierpliwość. Pokazali, że zależy im na klubie, drużynie i ostatecznie zdecydowali się przystąpić do rozgrywek ligowych. Przed tym sezonem skład mocno się zmienił. Musieliśmy postawić na swoich wychowanków. Na transfery nie mamy pieniędzy. Piłkarzowi z zewnątrz trzeba przecież zapłacić, znaleźć mieszkanie itp. Nie stać nas na to – kontynuuje Ząbkiewicz.
Kto dostrzeże piłkę w Sanoku?
Wydawało się, że lekiem na całe zło sanockiej piłki będzie sprzedaż gruntów i budowa nowego obiektu. Znalazł się nawet nowy inwestor, który wpłacił na konto Stali pierwszą ratę i z którym klub podpisał tzw. umowę warunkową. – Czekamy teraz na spełnienie warunku, jakim będzie decyzja środowiskowa w sprawie przebiegu obwodnicy Sanoka – informuje prezes Stali, Józef Konieczny. Jeśli takowa zapadnie, klub będzie się mógł spodziewać przelewu II raty od inwestora. – Ale i tak tych pieniędzy nie będziemy mogli przeznaczyć na bieżącą działalność, tylko inwestycje związane z budową nowej bazy sportowej – wyjaśnia Konieczny, który dodaje, że sprawą priorytetową jest również sprzedaż lub przekształcenie w spółkę wyciągu narciarskiego w Karlikowie, którego Stal jest właścicielem.
– W klubie działam już od 9 lat i co roku jest to samo. Chodzimy, prosimy o pomoc sponsorów, ale jakoś nikt w Sanoku nie dostrzega piłki nożnej. Mam nadzieję, że to się wkrótce zmieni, bo w przeciwnym razie będzie naprawdę źle – kończy Konieczny. – Wyniki osiągane przez zespół pokazują, że w tych piłkarzy naprawdę warto inwestować – dodaje z optymizmem trener Ząbkiewicz.
mj


