Kłopoty z eksportem jabłek za wschodnią granicę

Stanisław Bartman, prezes Podkarpackiej Izby Rolniczej podkreśla, że sadownicy mają największy kłopot z tym, że Ukraińcy przestali przyjeżdżać po jabłka. Fot. Wit Hadło
Stanisław Bartman, prezes Podkarpackiej Izby Rolniczej podkreśla, że sadownicy mają największy kłopot z tym, że Ukraińcy przestali przyjeżdżać po jabłka. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW, PODKARPACIE. Ukraińcy nie biorą naszych jabłek, a Rosjanie chcą niższych cen. Dobra wiadomość jest taka, że ci ostatni jeszcze nam nie zablokowali eksportu tych owoców.

Rosjanie uważają, że najtwardsze stanowisko dotyczące sankcji dla ich kraju prezentują Polacy. Dlatego można się spodziewać, że wkrótce zablokują nam eksport towarów rolno-spożywczych, w tym jabłek. Tego bardzo obawiają się rolnicy. Jak rzeczywiście wygląda sprawa z eksportem jabłek, które w ostatnich latach bardzo chętnie kupowali od nas Rosjanie?

– Na razie z Rosjanami nie ma kłopotu, kłopot jest za to z Ukraińcami, bo ci nie biorą naszych jabłek tak jak wcześniej – mówi Stanisław Bartman, prezes Podkarpackiej Izby Rolniczej.

– Mieliśmy zebranie członków izb rolniczych z całego kraju i tam koledzy mówili, że np. na giełdzie w Sandomierzu jest problem. Co prawda Rosjanie nie wprowadzili nam blokady owoców i warzyw, ale jest inny problem, a giełda sandomierska i lubelska ledwo dyszy – mówi Stanisław Bartman. – Ci Ukraińcy, którzy zabierali busami jabłka przestali się u nas pojawiać w związku z problemami na granicy. Przed tym całym zamieszaniem za naszą wschodnia granicą dziennie przyjeżdżało np. 100 busów, które zabierały 100 ton jabłek – dodaje.

Sadownicy jabłek z Podkarpacia bazują na przemyśle, ale to nie znaczy, że od nas również nie jeżdżą na giełdę. Sadownicy z naszego regionu mówią nam, że sytuacja nie jest jednak jeszcze tragiczna. –  Jabłka mają tę przewagę nad świniami, że można je włożyć do przechowalni i pół roku trzymać. Można także je przerobić na soki – mówi Stanisław Bartman.

Kłopoty mogą jednak nadejść, bo rubel przez kryzys związany z Krymem systematycznie traci do dolara i euro, a co za tym idzie importowanie na rynek wschodni naszych jabłek zwyczajnie się Rosjanom nie opłaca. A jeżeli już biorą nasze jabłka, to chcą za nie płacić dużo mniej niż dotychczas.

Grzegorz Anton

2 Responses to "Kłopoty z eksportem jabłek za wschodnią granicę"

Leave a Reply

Your email address will not be published.