
RZESZÓW. W godzinach szczytu przejechanie skrzyżowania często graniczy z cudem.
Do naszej redakcji zgłaszają się kierowcy, którzy opowiadają, że ciężko jest przejechać przez skrzyżowanie ulic Kwiatkowskiego, Grabskiego i Strażackiej, czyli miejsce, gdzie ludzie dojeżdżają swoimi autami na parking kąpieliska Żwirownia. A wszystko dlatego, że nie działa tam o określonych porach sygnalizacja świetlna. – Owszem, w ciągu roku raczej światła nie są potrzebne poza godzinami szczytu, ale odkąd zaczęły się upały i pojawili się plażowicze, na tym skrzyżowaniu jest jakiś dramat – mówi nam pan Piotr, mieszkaniec osiedla Budziwój, który codziennie pokonuję te trasę w drodze do pracy.
A wszystko dlatego, że z ul. Grabskiego na ul. Kwiatkowskiego chcą wyjechać nie tylko mieszkańcy pobliskich bloków, ale również plażowicze, a to wyczyn w godzinach szczytu graniczący z cudem. – Przejechanie na ul. Strażacką jest wręcz niemożliwe, bo to zadanie dla jakiegoś kamikadze – dodaje inny kierowca, który skontaktował się z nami podczas redakcyjnego dyżuru.
Dodatkowo dochodzą piesi, którzy maja także problemy z przejściem na drugą stronę ul. Kwiatkowskiego. – Młodzi, którzy wracają z plaży, często bywają podpici lub wręcz pijani, dodatkowo działa na nich upał tak, że zachowują się jakby nie myśleli – dodaje kolejny z kierowców. – Wchodzą przed maskę, a to naprawdę groźne, gdy nagle wyskakują na jezdnię.
Z interwencją zadzwoniliśmy do Miejskiego Zarządu Dróg w Rzeszowie. Andrzej Sowa, z-ca dyrektora MZD, przyznaje, że już kilka tygodni temu mieszkańcy bloków mieszczących się przy ul. Grabskiego prosili o włączenie sygnalizacji w tym miejscu. – I ona jest włączana w pewnych godzinach, ale skoro kierowcy chcą, żeby dłużej zmieniały się światła, a nie migały, to wyśle tam swoich ludzi i sprawdzimy problem. Postaramy się włączyć sygnalizację w godzinach, kiedy panuje największy ruch – mówi.
Grzegorz Anton



8 Responses to "Kłopoty ze skrzyżowaniem przy Żwirowni w Rzeszowie"