Kobiet nie krytykuję

Tomasz Swędrowski (z prawej). Fot. Paweł Bialic
Tomasz Swędrowski (z prawej). Fot. Paweł Bialic

Rozmowa z Tomaszem Swędrowskim, komentatorem telewizyjnym.

54-letni Tomasz Swędrowski to były siatkarski mistrz Polski w barwach Gwardii Wrocław i jeden z najbardziej rozpoznawalnych komentatorów sportowych w naszym kraju. Pracuje dla Polsatu.

– Podobał się panu mecz?
– Spodziewałem się pięciu setów. Grały drużyny z dołu tabeli, wiadomo było, że będzie dużo walki i sporo błędów. Mnóstwo młodych, ambitnych dziewczyn – to mogło się podobać. Żal mi jednak bydgoszczanek, które były bliskie pierwszego zwycięstwa. Z drugiej strony, szacunek dla Rzeszowa, że przetrwał trudne momenty i wygrał trzeci mecz w Orlen Lidze. To już coś.

– Nieczęsto się zdarza, że telewizja pokazuje mecz drużyn zamykających tabelę.
– Ale to chyba dobrze dla popularyzacji siatkówki żeńskiej i z korzyścią dla sponsorów obu klubów. Ramówka jest tak ustalana, żeby przynajmniej w pierwszej rundzie porozdzielać transmisję w miarę sprawiedliwie i zajrzeć do każdej hali.

– Żeńska siatkówka pozostaje w cieniu męskiej i to się zapewne nie zmieni. Fachowcy narzekają na poziom Orlen Ligi.
– Nie będę odkrywczy – poziom się, niestety, obniżył. Mamy Chemik Police, drużynę europejskiego formatu, Atom Trefl Sopot, ze dwa zespoły znajdujące się półkę niżej i całą rzeszę słabszych ekip. Trzeba będzie pewnie usiąść i zastanowić się, co zrobić, by poprawić poziom ekstraklasy.

– A to dobrze, że z Orlen Ligi – wzorem męskiej PlusLigi – się nie spada?
– PlusLiga zaczyna cierpieć z powodu nadmiaru spotkań, nie wiem czy nie będzie powrotu do mniejszej liczby zespołów. OrlenLiga to, umówmy się, taka otwarta-zamknięta liga. Kluby, które nie będą spełniać wymogów, zostaną relegowane albo same się wycofają. Nie jest za bogato, za to ambitnie.

– Koronny argument zwolenników zamknięcia ligi dotyczył trenerów: że pracując bez większej presji, będą wpuszczać na parkiet młode polskie zawodniczki…
– No ale nie pracują spokojnie! Jestem ogromnie zaskoczony, iż pracę straciło już czterech trenerów. Że zwalnia się ich w klubach, w których roi się od niedoświadczonych siatkarek, gdzie naprawdę nie można wymagać cudów. Mam tu na myśli Agatę Kopczyk, która musiała się rozstać z Pałacem. No bądźmy szczerzy, z tym zespołem nawet Giovanni Caprara nie osiągnąłby niczego wielkiego.

– Pan chyba lubi komentować mecze kobiet?
– Lubię. Przypomnę tylko, że swoją komentatorską przygodę z siatkówką zacząłem od turnieju w Turcji w 2003 roku, gdzie reprezentacja Polski pod wodzą Andrzeja Niemczyka zdobyła złoto mistrzostw Europy. Zatem sentyment do żeńskiej siatkówki pozostał.

– Są tacy, co twierdzą, iż siatkówka męska i żeńska to dwie różne dyscypliny sportu.
– I trudno z tym polemizować, choć ja zawsze powtarzałem, że siatkówka jest jedna. Oczywiście, że różnią się, i to bardzo. Nawet najlepszy zespół kobiet będzie grał inaczej od mężczyzn.

– Pan jest dżentelmenem i kobiet nie krytykuje.
– Unikam tego. Jeśli już, to swoim komentarzem pomagam im, dodaję motywacji. Weźmy dzisiejszy mecz – jak mógłbym krytykować młode, waleczne dziewczyny, które dopiero wkraczają w świat poważnej siatkówki.

– Developres SkyRes to młody klub. Która z jego zawodniczek ma największe „papiery”, by grać na wysokim poziomie?
– Na pewno Paula Szeremeta. Przeciwko Pałacowi nie zagrała najlepszego meczu, ale mimo że brakuje jej wzrostu, imponuje werwą i dynamiką. Poza tym Magdalena Olszówka – dziś kilka jej ataków było na najwyższym poziomie. Wciąż czekam aż swój talent pokaże Emilia Mucha.

Rozmawiał Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.