
JAROSÅAW. TrwajÄ… poszukiwania.
We wtorek (15 listopada) około godz. 15. przypadkowy przechodzień zauważył na wysokości ulicy Grabarze w Jarosławiu płynącą z nurtem Sanu kobietę. Natychmiast zawiadomił straż pożarną. Niemal w tym samym czasie do jarosławskiej KPP wpłynęło zgłoszenie, że pacjentka jednego z miejscowych szpitali nie wróciła ze spaceru. Wiele wskazuje na to, że to ta sama osoba.
Nastolatek szedÅ‚ mostem na Sanie na wysokoÅ›ci ulicy Garbarze, gdy ze zdumieniem zauważyÅ‚, że z nurtem rzeki pÅ‚ynie coÅ›, co przypomina czÅ‚owieka. Po chwili zorientowaÅ‚ siÄ™, że rzekÄ… pÅ‚ynie… kobieta. MiaÅ‚ na tyle przytomnoÅ›ci umysÅ‚u, by dobrze siÄ™ jej przyjrzeć. DziÄ™ki temu mógÅ‚ podać policji i straży pożarnej wiele szczegółów dotyczÄ…cych wyglÄ…du kobiety.
Tymczasem nieco wcześniej jarosławską policję zaalarmował personel miejscowego szpitala. Jedna z pacjentek wyszła na spacer i nie wróciła. Policja natychmiast rozpoczęła poszukiwania, ale, niestety, kobiety nie odnaleziono. Wszystko wskazuje na to, że widziana z mostu w nurcie Sanu kobieta to poszukiwana pacjentka szpitala, 64-latka z Lubaczowa.
Zaginiona ma około 158 centymetrów wzrostu i waży około 60 kilogramów. Ma krótkie kasztanowe włosy. W chwili zaginięcia ubrana była w ciemny płaszcz do kolan, ciemne spodnie, ciemnoróżowy beret i brązowe notki.
Monika Kamińska


