Kobiety lubią badać się w mammobusie

Gdyby mammobus mógł przyjechać do Sokołowa Małopolskiego, wiele kobiet zrobiłoby badania, a w razie potrzeby w porę podjęło leczenie. Pora, by ktoś to wreszcie zrozumiał - mówi Andrzej Ożóg, wójt gminy Sokołów Małopolski. Fot. Wit Hadło
Gdyby mammobus mógł przyjechać do Sokołowa Małopolskiego, wiele kobiet zrobiłoby badania, a w razie potrzeby w porę podjęło leczenie. Pora, by ktoś to wreszcie zrozumiał – mówi Andrzej Ożóg, wójt gminy Sokołów Małopolski. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. W powiecie rzeszowskim (sześć mammografów) tylko 23 proc. kobiet zrobiło badania, w Lubaczowie, gdzie nie ma ani jednego stacjonarnego mamografu, 49,94 proc.

– Dużo się mówi o profilaktyce, ale tak naprawdę niewiele się robi tym kierunku. Słyszałem np., że w naszej gminie na badania zgłasza się bardzo mało kobiet, jednocześnie od lat nie było tu mammobusu, gdzie mogłyby przebadać się te kobiety, którym trudno wybrać się na badania do Rzeszowa. Przychodnia na kółkach stojąca przed urzędem gminy rozwiązałaby sprawę – mówi Andrzej Ożóg, wójt gminy Sokołów Małopolski. – Podobno jednak mammobus nie może przyjechać do Sokołowa. Nie rozumiem dlaczego?

NFZ zakontraktował w tym roku 9 mammobusów, które przyjeżdżają z Gdańska, Łodzi czy Warszawy. Mamy też „swój” mobilny cytomammobus w Mielcu. Dlaczego żaden z nich nie może przebadać kobiet w powiecie rzeszowskim? Przecież założeniem NFZ jest kierowanie ruchomych gabinetów właśnie tam, gdzie pacjentki mają utrudniony dostęp do przychodni stacjonarnych.

– W powiecie rzeszowskim faktycznie jest niska zgłaszalność kobiet na badania, będziemy analizować tę sytuację. Być może w przyszłym roku uda się zakontraktować mammobus przynajmniej na gminy, w których zgłasza się najmniejsza ilość kobiet. Na razie zapraszamy panie do sześciu stacjonarnych placówek w Rzeszowie, które wykonują badania – mówi Marek Jakubowicz, rzecznik POW NFZ w Rzeszowie.

Badania to przywilej i obowiązek
Dlaczego w powiecie rzeszowskim najmniej kobiet przebadało się w kierunku raka piersi? Dlaczego lekarze, pielęgniarki, położne nie przypominają kobietom o badaniach, które mogą zaważyć na ich życiu? Co robi Wojewódzki Ośrodek Koordynujący programy profilaktyczne? Na stronie WOK czytamy „Uświadamiamy i zachęcamy kobiety do regularnego wykonywania badań cytologicznych i mammograficznych podczas różnego rodzaju akcji i imprez plenerowych. Organizujemy konferencje, szkolenia i pogadanki z udziałem doświadczonych lekarzy. Uczestniczkami organizowanych przez nas spotkań szkoleniowo-edukacyjncyh są uczennice szkół gimnazjalnych, średnich, studentki uczelni wyższych, pracownice urzędów, firm oraz MOPS-ów i GOPS-ów. Co roku wysyłamy do kobiet objętych programem tysiące imiennych zaproszeń z listą i adresami wszystkich placówek wykonujących badania. Widocznie to jednak za mało.

Kobiety lubią badać się w mammobusie
W Mielcu jest jedna stacjonarna placówka i mammobus, ale tam mają 47-proc. przebadanie kobiet. Czy to znaczy, że kobiety lubią się badać w mammobusie? – Myślę, że tak. Kobieta która ma jechać na badania do odległej o 20 km miejscowości odłoży to na później. Jeżeli jednak przychodnia przyjedzie do jej miejscowości, będzie stała tam tydzień, to ona znajdzie godzinkę, tym bardziej, że przy okazji zrobi sobie cytologię, bo mamy cytomammobus, w którym za jednym zamachem robimy oba badania – mówi Łucja Bielec, prezes mieleckiej Fundacji „SOS Życie”.

Anna Moraniec

Leave a Reply

Your email address will not be published.