
Jaga Drożdż jest „mamą” Janusza, Helenki, Irenki i Bożenki. To cztery kocie indywidualności po przejściach. Bo ich opiekunka od lat społecznie walczy z bezdomnością zwierzaków. Działa głównie na Podkarpaciu i w Małopolsce. Jej zaangażowanie zostało docenione. Znalazła się nominowanych do ogólnopolskiego konkursu „Kociarz Roku”.
Pochodzi z Kolbuszowej Dolnej. Ale od czasów studenckich związana jest głównie z Krakowem. Ma na imię Jadwiga, ale zdecydowanie woli, kiedy nazywają się ją Jagą. Koty w jej życiu były od zawsze. Przyznaje to jej przyjaciółka, Sylwia Tęcza.
Zaczęło się od Zosi
– Odkąd sięgam pamięcią w rodzinnym domu Jagi w Kolbuszowej Dolnej zawsze kręciło się ich kilka, a może nawet i kilkanaście. Tak było za czasów szkoły podstawowej, jak i liceum ogólnokształcącego – wspomina pani Sylwia. Studiowała geografię na Akademii Pedagogicznej w Krakowie, chociaż ten kierunek nie był jej marzeniem. Pod koniec studiów jej młodsza o rok siostra zaadoptowała pierwszego kota, Zosię. I tak się zaczęło w Krakowie.
Potem pojawiła się Kenia i Janusz – obcokrajowiec, kot włoskiego żołnierza często wyjeżdżającego na misje do Afganistanu – ówczesnej sympatii Jagi. Jako że czworonóg spędzał więcej czasu z nią w Polsce niż ze swoim opiekunem we Włoszech, pewnego dnia postanowił zostać z „mamą” na stałe w Krakowie. Potem pojawiły się… tabuny kotów. Było ich tak wiele, że nikt nie był w stanie ich zliczyć. Pani Jaga dawała im tymczasowy dom.
I tak się zaczęło. Do dziś walczy z bezdomnością zwierząt, w szczególności wśród kotów. Szerzy i propaguje wiedzę o korzyściach, jakie w dłuższej perspektywie przynosi kastracja czworonogów. Przez wiele lat była wolontariuszką w krakowskich (kocich) fundacjach. Zajmowała się tam prawie wszystkim: od wyłapywania kotów na działkach do ich kastracji, poprzez dyżury w kociarni czy współprowadzenie internetowego bazarku.
Fanka Michaela Jacksona
Wśród przyjaciół pani Jagi znane są jej opowieści o nocnym koczowaniu na parkingu w centrum handlowym Bonarka w poszukiwaniu kotka. Ale były i są też konkretne działania.
– Wyjazd z Jagą zawsze oznacza przygody związane z ratowaniem zaniedbanych lub bezdomnych kotów – podkreśla Sylwia Tęcza. – Kilka miesięcy temu zabrała takiego jednego z ośrodka w Myczkowcach, podczas pobytu z przyjaciółmi w Bieszczadach. Był to wychudzony i bardzo chory kot, nie miał oka. Jaga zabrała go do Krakowa i wyleczyła.
– Zawsze była indywidualistką. Miała swoje zdanie i zawsze potrafiła je wyrażać, co powoduje że jest szanowana i lubiana w towarzystwie. Ma wąskie, ale oddane grono przyjaciół zakorzenione w Kolbuszowej. Jest wegetarianką. Z czasów młodości znana była jak nieprawdopodobna fanka Michaela Jacksona. Posiada imponujące zbiory o tym artyście, najmniejszy wycinek o nim ma wymiary centymetr na centymetr – zdradza pani Sylwia.
Obecnie pani Jaga wraz z partnerem i swoimi czworonogami zamieszkuje krakowskie Azory. Do Kolbuszowej przyjeżdża kilka razy w roku i zawsze jest to duże wydarzenie. Prowadzi internetowy bazarek – „Januszowe walki z bezdomnością. Kocie Ministerstwo Kastracji”, z którego dochód w całości przekazuje na sterylizacje kotów na Podkarpaciu i w Małopolsce, również w dwóch przychodniach weterynaryjnych w Kolbuszowej.
Propaguje kastrację kotów
Dzięki jej akcji, która jest jej indywidualnym, zupełnie oddolnym przedsięwzięciem osoby prywatnej udało się wysterylizować blisko sto kotów z Kolbuszowej i okolic. Na bazarku sprzedaje rzeczy używane, przyniesione przez ludzi. Pierwszy post z propozycją pomocy w kastracjach Jaga dodała na facebookowej grupie Nasza Kolbuszowa.
W ostatnim czasie skupia się głównie na propagowaniu kastracji tych zwierząt. Finansuje zabiegi bezdomniaków, jak i tych, które mają swojego właściciela lub opiekuna.
– Wierzę, że kastracja to jedyny sposób zapobiegania kociej bezdomności oraz zapobiegania niektórym chorobom. Im więcej kotów uda się wykastrować tym mniej umrze jako niechciane i zbędne – podkreślała pani Jaga. – Oddolnie, powoli zmieniamy koci świat. Powoli, ale na plus dla kotów. Działam na terenie Małopolski, głównie Kraków i okolice, a także Podkarpacia: Przemyśl, Kolbuszowa, Krosno i Stalowa Wola – wyliczała.
W 2019 r. pani Jadze udało się opłacić zabiegi dla 47 kotów. W ub.r. sfinansowała 140 zabiegów kastracji, poza tym znaczna część z kociaków została również odrobaczona. Udało się jej również zorganizować akcję „mikołajkową” dla podopiecznych przytuliska dla bezdomnych zwierząt w Kolbuszowej. Czworonogi otrzymały od niej dary rzeczowe, w tym m.in.: karmę, smaczki oraz zabawki, koce, ręczniki, akcesoria typu smycze i transporter.
„Kociarz Roku”
Zaangażowanie Jagi Drożdż na rzecz czworonogów zostało docenione jej nominacją do prestiżowego tytułu „Kociarz Roku 2020”. Konkurs ten odbywa się w ramach obchodów Światowego Dnia Kota, który przypada 17 lutego. Co roku z tej okazji wybiera się osobę lub organizację, która jest wyjątkowo zasłużona dla tych czworonogów. Organizatorem akcji jest miesięcznik „Cztery Łapy”, patronem zaś Polska Federacja Felinologiczna Felis Polonia, największa organizacja zrzeszająca hodowców kotów rasowych w Polsce.
„Kociarzem Roku” może zostać osoba bądź organizacja działająca aktywnie na rzecz poprawy dobrostanu kotów w naszym kraju. Polega to m.in. na organizacji akcji edukacyjnych i sterylizacji kotów bezdomnych oraz zbiórek funduszy na ten cel.
– To nie tylko miłośniczka kotów, ale także pasjonat, który przyczynia się do zwiększenia szacunku do tych zwierząt w naszym kraju – donosił miesięcznik „Cztery Łapy”. Wszystkie powyższe warunki spełniała Jaga Drożdż, ale to nie ona wygrała internetowe głosowanie. Tytuł „Kociarza Roku 2020” trafił do Amandy Chudek, prezes Łódzkiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.
To kobieta, której udało jej się znaleźć nowe domy dla setek psów i kotów odebranych podczas interwencji z dramatycznych warunków. Udało się jej także przekazać do adopcji wiele czworonogów ze schroniskach dla bezdomnych zwierząt. Amanda Chudek poświęca całą swoją wiedzę zdobytą na studiach prawniczych do skutecznej ochrony praw zwierząt w Polsce. Bierze udział w licznych rozprawach sądowych dotyczących znęcania się nad zwierzętami, gdzie występuje w charakterze oskarżyciela posiłkowego. Z zaangażowaniem walczy o los kotów wolno żyjących i uczestniczy w licznych eventach i inicjatywach dotyczących spraw kotów. Zaangażowana jest także w prace dotyczące zmian prawa ochrony zwierząt w Polsce. W 2020r. brała udział w posiedzeniu Komisji Ustawodawczej w Senacie przedstawiając swoje stanowisko w sprawie zmiany ustawy o ochronie zwierząt.
A pani Jaga? Aktualnie ma cztery koty. Jak sama mówi, jest „matką”: Janusza, Helenki, Irenki i Bożenki. Każde z jej „dzieci” posiada jakiś defekt, chorobę lub niedomaganie. To efekt tego, że zawsze adoptowała koty po przejściach. Cały czas pomaga też bezdomniakom.
Paweł Galek



One Response to "Kocia mama"