
SĘDZISZÓW MŁP. Budynki w opłakanym stanie zamieszkuje pięć rodzin, którym dodatkowo urządzono przed domami wykopaliska.
– Gdy w piątek wróciłam z pracy, to nie mogłam dojść do swojego mieszkania. Przed domem zobaczyłam wykopy i jacyś obcy mi ludzie chodzili koło mojego domu – mówi Maria Worek, lokatorka kolejowego mieszkania przy ul. Konopnickiej 1 w Sędziszowie Młp. – Nikt mnie i mojego męża nie powiadomił, że będą tam prowadzone jakieś roboty. Utrudnili nam życie i nic ich to nie obchodzi.
W trudnej sytuacji są też cztery rodziny mieszkające w budynku kolejowym obok dworca PKP przy ul Partyzantów w Sędziszowie Małopolskim. Nasza Czytelniczka z ul. Konopnickiej od trzech lat słyszy, że jej rodzina ma być wysiedlona z tego domu. W miejscu, gdzie mieszka, rozpoczęto prace przy modernizacji linii kolejowej E30 i ma tam być wyburzony budynek mieszkalny. Obecnie są tam cztery tory, a ma być ich osiem. W pobliżu też budowane jest przejście podziemne.
– W lipcu ubiegłego roku mój mąż próbował się dowiedzieć, kiedy trzeba będzie opuścić mieszkanie przy ul. Konopnickiej. Od pracownika oddziału gospodarowania nieruchomościami PKP w Krakowie usłyszał, żebyśmy nie kupowali węgla, bo będzie nam już niepotrzebny. Do końca 2014 roku musielibyśmy się wyprowadzić – opowiada Maria Worek. – Dobrze, że nie posłuchaliśmy i kupiliśmy węgiel, bo wciąż nie wiemy, kiedy zostaniemy wysiedleni.
Oferują im małe lokale i daleko od Sędziszowa
Maria Worek i jej mąż pracują na kolei. Od 33 lat mieszkają w lokalu zarządzanym obecnie przez Oddział Gospodarowania Nieruchomościami w Krakowie. Są najemcami tego mieszkania. Budynek jest w opłakanym stanie, pękają mury, a dach jest dziurawy. Lokatorzy wielokrotnie prosili o przeprowadzenie remontu budynku, w którym mieszkają. Jednak od dyrekcji krakowskiego oddziału wciąż słyszeli, że nie ma na to pieniędzy. W końcu mąż pani Marii za swoje skromne zarobki częściowo wyremontował budynek. Na tyle, na ile było to możliwe.
Rodzina Worków liczy cztery osoby, w tym dwóch synów. Mieszkają na 40 metrach kwadratowych. Oddział Gospodarowania Nieruchomościami oferował im kilka zastępczych lokali, ale są one dla tej rodziny za małe, mają co najwyżej 27 mkw. i nie nadają się do zamieszkania. Mieli zamieszkać w Skarżysku-Kamiennej, Krakowie, Przeworsku, Łańcucie, Jaśle, Przemyślu i w Woli Rzędzińskiej k. Tarnowa.
Kolejarz: – Mogę zamieszkać tylko w Sędziszowie
– Gdybym był na emeryturze, to może i odpowiadałaby mi jedna z tych miejscowości, ale ja pracuję w Sędziszowie i nie będę przecież dojeżdżał z tak daleka. Mogę zamieszkać w zastępczym mieszkaniu, ale tylko i wyłącznie w Sędziszowie – mówi mąż pani Marii. – Dodatkowo jeszcze tuż przy domu wstawiono słup energetyczny wysokiego napięcia i nikt wcześniej mnie o tym nie powiadomił. Ponadto tuż pod moimi schodami zakopano w ziemi kabel, którym będzie przesyłany prąd o napięciu aż 20 tysięcy woltów. Przecież to niebezpieczne.
Dziury w podłodze, myszy i zaskrońce w domu
W lutym Maria Worek wysłała pismo do Wojewódzkiego Inspektoratu Budowlanego w Rzeszowie z prośbą o zajęcie się sprawą związaną z prowadzonymi robotami na terenie zajmowanej przez nią posesji. Prace te uniemożliwiają jej korzystanie z nieruchomości i nie może swobodnie przechodzić przez podwórko, bo jest na około obkopana. Budynek ma 160 lat i może nie wytrzymać prac budowlanych. Na razie nie otrzymała odpowiedzi.
W podobnej trudnej sytuacji są cztery rodziny z ul. Partyzantów, które też mieszkają w budynku kolejowym.
– Mieszkam tu 40 lat – mówi pani Zofia. – Nie wiem, co dalej będzie. Wiem, że budynek ma być wyburzony, ale mnie nikt nie zaoferował zastępczego lokalu. W tym lokalu nie da się mieszkać. Dziury w podłodze, sypiący się tynk i jeszcze myszy i zaskrońce dostają mi się do domu.
W tej sprawie próbowaliśmy się skontaktować z Pawłem Chmielewskim, dyrektorem regionalnym ds. ewidencji nieruchomości. Niestety, nie odbierał telefonu. Do sprawy wrócimy.
Mariusz Andres



4 Responses to "Kolej chce nas wyrzucić"