Kolejka nadziemna – kolejny kaprys?

Fot. Bombardier
Mało kto porusza temat wysokości kolejki. Gdyby ta rzeczywiści zawisła do 5 m nad ziemią, oznaczałoby, że mieszkańcom bloków i kamienic na trasie kolejki (np. przy ul. Lisa-Kuli) na wysokości pierwszego piętra bardzo mocno ograniczyłby się oświetlenie słoneczne, a pasażerowie kolejki „zaglądaliby” im przez okna. Fot. Bombardier

RZESZÓW. Miasto ostro rozmyśla nad budową nadziemnej kolejki.

Zdaniem rzeszowskich włodarzy, będzie szybko i nowocześnie. Zdaniem ekspertów, drogo i niepotrzebnie. Temat kolejki nadziemnej znowu wrócił. Koszt budowy jednej pętli sięga nawet 300 mln zł. Czy Rzeszów stać na tak gigantyczny wydatek? Czy kilkukilometrowa kolejka, wedle życzenia prezydenta, rozwiąże problem komunikacyjny stolicy Podkarpacia?

O tym, że po mieście jeździ się ciężko, wie każdy kierowca. Częściej remontowane niż budowane drogi problemu zakorkowanego miasta nie rozwiązują. Panaceum na całe zło ma być kolejka nadziemna, przynajmniej w ocenie prezydenta Rzeszowa. Eksperci z branży komunikacyjnej są innego zdania.

Pierwsza trasa kolejki ma przebiegać od Dworca Głównego, dalej przez al. Rejtana do al. Powstańców Warszawy, druga – od ul. Dąbrowskiego, przez ul. Lisa-Kuli, dalej al. Cieplińskiego, aż do dworca. Dokładna długość pętli nie została jeszcze określona, ale można przypuszczać, że będzie wynosiła około 10 km, bo mniej więcej taką długość mają w sumie wszystkie wymienione odcinki. Urzędnicy wyjaśniają, że dzięki takiej właśnie trasie kolejka przejmie pasażerów „koła”.

Tramwaje tańsze
Wstępne rozmowy z kanadyjską firmą Bombardier, która zaproponowała miastu system “Innovia 300” (stosowany np. w Arabii Saudyjskiej), już się odbyły. Wkrótce mają też ruszyć pierwsze rozmowy w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju w Warszawie o dofinansowaniu tego przedsięwzięcia.

Kolejka ma być szybka, cicha i klimatyzowana. Zawisnąć ma na potężnych palach na wysokości około 5 m nad ziemią. Koszt ok. 300 mln zł jest tylko szacunkowy, bo na razie nie wiadomo nawet, z ilu wagonów miałaby się składać (do wyboru 2, 4, 6 lub 8). Kanadyjczycy mają przygotować dokumentację. Ale o tym, kto ostatecznie będzie zajmował się ewentualnym wdrożeniem projektu, i tak zdecyduje przetarg.

W całej Polsce jeszcze żadne miasto nie zdecydowało się na kolejkę nadziemną. Stawiają na proste, ale sprawdzone i znacznie tańsze rozwiązania takie jak tramwaje, które skutecznie usprawniają komunikację miejską.

– Bombardier, jako że to byłaby jego pierwsza kolejka w Europie, na pewno chciałby się pokazać z jak najlepszej strony na Starym Kontynencie i zrobiłby wszystko, by wyglądało to jak najlepiej oraz było jak najwygodniejsze. Monorail Bombardiera ma prędkość handlową i pojemność zbliżoną do systemu metra i też nazywa się ten system metrem np. w Sao Paolo. Czy kolejka będzie na danym odcinku na 3, 5, 8 czy 12 metrach, pewnie zadecyduje stadium wykonalności. Na pewno będzie sporo drożej niż mówi Urząd Miasta – twierdzi osoba blisko związana z tematem kolejki. – Sam serwis i bieżąca naprawa tego gigantycznego urządzenia to będzie bardzo kosztowna sprawa – dodaje.

Miasto chce pozyskać unijne dofinansowanie w nowej perspektywie finansowej 2014-2020.

Znalezione w sieci:
“Rzeszowski monorail to nadal tylko mrzonki i absolutny brak konkretów ze strony osób i instytucji lansujących go. Wypisują tylko że będzie lepiej i taniej, nie podając jakichkolwiek danych. Miasto niby robiło jakieś tam badania w tym temacie, ale wynikami nie chce się pochwalić, co tylko pogłębia wrażenie, że jest to wyłącznie kiełbasa wyborcza” – pisze mieszkaniec Bielska-Białej

“UM twierdzi, że monorail ma być tańszy od tramwaju, a przy 200 mln za km będzie w cenie naziemnego metra, a tramwaj nawet z autostradą w komplecie nie wychodzi drożej niż 50 mln za km. Jaki jest sens pchać się w takie pseudonowoczesne (pierwsze monoraile powstały w XIX w) i drogie rozwiązanie, skoro w tej samej cenie można mieć sprawdzone dwuszynowe. Druga sprawa, monoraila nie ma w polskim ustawodawstwie, także długa droga zanim uda się stworzyć i uchwalić odpowiednie przepisy” – pisze mieszkaniec Warszawy

“To, że zza pulpitu nie będzie musiał sterować nią człowiek, to nie oznacza, że obsługi kolejki nie będzie w ogóle. Przecież potrzebne jest całe zaplecze techniczne wraz z zajezdnią takich pociągów. Taka kolejka w przypadku awarii będzie wymagała, żeby wszystko reperować na miejscu, jak w przypadku większości taboru szynowego albo nawet jeszcze gorzej, bo wagony o tak nietypowej budowie będą na pewno trudniejsze do przetransportowania poza docelowy tor. Chociażby regularne sprzątanie wagonów i przystanków oraz przeglądy techniczne wymagają zatrudnienia ludzi. Poza tym tak naprawdę do końca nie wiadomo, czy mimo automatyzacji kolejki, maszynista i tak nie będzie musiał siedzieć w środku ze względów bezpieczeństwa (awaryjne zatrzymanie wagonu), bo nie ma żadnych regulacji prawnych odnośnie działania takich środków transportu. Brak tych regulacji jest kolejnym problemem przy budowie monoraila, bo najpierw trzeba byłoby utworzyć stosy norm na szczeblu krajowego prawa i wprowadzić w życie odpowiednie przepisy. Inaczej taki system nie zostanie w ogóle dopuszczony do ruchu” pisze mieszkaniec Bytomia.

KOMENTARZ
Robert Kultys, przewodniczący Komisji Gospodarki Przestrzennej w Radzie Miasta Rzeszowa
– Trudno rzeczowo oceniać inwestycję komunikacyjną, gdy jedynym znanym atutem kolejki, który podkreślają pomysłodawcy, jest jej nowoczesny wizerunek. Efektywność komunikacyjna natomiast jest zbywana ogólnikami. Ja wolałbym, aby najpierw opracowano poważną analizę, jaka ma być trasa kolejki, jak duża liczba mieszkańców będzie z niej korzystała, wreszcie jak wydajność komunikacyjna kolejki będzie się miała do wielkości nakładów na nią przeznaczonych?

Na razie słyszę, że dwa składy kolejki mają kursować głównie pomiędzy dworcem PKP, uniwersytetem, kinem Helios i politechniką. Jeśli tak, to będzie ona skierowana do bardzo wąskiego przedziału klientów. W Rzeszowie natomiast nadal najważniejszym kierunkiem komunikacyjnym pozostaje inna trasa: Baranówka – Centrum – Nowe Miasto. Zdaję sobie sprawę, że na tym kierunku w obrębie śródmieścia może być problem ze znalezieniem miejsca na instalację kolejki, ale trzeba pogodzić się z tym, że trasa nawet najnowocześniejszego środka transportu powinna dostosować się do potrzeb pasażerów, a nie na odwrót.

Pomysłodawcy najwyraźniej tak są zachwyceni samym pomysłem, że nie biorą tego pod uwagę. Najgorszym rozwiązaniem będzie najpierw wybudować kolejkę, a później dopiero szukać dla niej merytorycznego uzasadnienia. Mnie też bardzo się podoba wizja nowoczesnej kolejki w naszym mieście. Jednak gdy w grę wchodzi wydanie kilkuset milionów złotych na wybudowanie, a potem co roku wydawanie również wielu milionów na utrzymywanie kolejki, to podejmowanie decyzji w tym zakresie powinno być znacznie bardziej odpowiedzialne. Kolejki nie można traktować jak zabawkę.

Ewelina Nawrot

28 Responses to "Kolejka nadziemna – kolejny kaprys?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.