
RZESZÓW. Działacze Prawicy Podkarpackiej znów punktują gospodarza ratusza.
Niedawno prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc pochwalił się odgrzanym kotletem, czyli pomysłem budowy nadziemnej kolejki. Ujawnił, że o wartej 100 mln zł inwestycji rozmawiał w resorcie rozwoju regionalnego, gdzie natychmiast uzyskał wsparcie. Tymczasem pytane o sprawę samo ministerstwo zapewnia, że żadne ustalenia nie zapadły.
– Pani minister bardzo się ten pomysł spodobał i zachęcała nas, by szukać źródeł na jego sfinansowanie. W ministerstwie podpowiedziano nam, jak konstruować wniosek – mówił Ferenc na konferencji pod koniec października. Chodziło o spotkanie z Iwoną Wendel, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego.
Te rewelacje wzbudziły wątpliwości wśród krytyków działalności prezydenta. – Kolejka miejska wraca za każdym razem, kiedy Ferenc nie może już chyba wymyślić niczego, co zainteresowałoby media. Stąd nie bardzo wierzymy w realny byt tego przedsięwzięcia. To raczej tylko medialna fantasmagoria mająca służyć mamieniu naiwnych mieszkańców. Dlatego zapytaliśmy po prostu w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego, co tak naprawdę uzyskał Ferenc – mówi Ireneusz Dzieszko z Prawicy Podkarpackiej.
To nie my, to Urząd Miasta
Odpowiedzi Dzieszce udzielił zastępca dyrektora biura ministra Piotr Popa. “/…/ na spotkaniu podsekretarza stanu MRR Iwony Wendel z prezydentem Rzeszowa Tadeuszem Ferencem w dn. 11 października 2011 r., nie zapadły żadne ustalenia dotyczące dofinansowania projektu budowy kolejki nadziemnej w Rzeszowie. Przygotowanie projektu oraz znalezienie źródła jego finansowania jest zadaniem urzędu miasta Rzeszowa. W związku z powyższym, informacje na temat planów dotyczących tej inwestycji oraz ewentualnego stopnia jej zaawansowania powinien uzyskać Pan kontaktując się ze wspomnianym urzędem”.
Ministerialny urzędnik dodał także, że w żadnym z zarządzanych przez MRR unijnych programów nie podpisano umowy o dofinansowanie tego przedsięwzięcia.
Sny o kolejce
– Czy naziemna kolejka rozwiązuje jakiś poważny problem Rzeszowa, czy jest jedynie gadżetem, można się spierać. Jedno jest pewne. Za te same pieniądze można by na pewno wybudować kolejny bardzo potrzebny most (np. między Białą a Boguchwałą). Przez wszystkie lata prezydentury Ferenca niczego takiego nie udało się zrobić. Natomiast z ministerialnego pisma dowiadujemy się, jak tak naprawdę jest nawet z kolejką naziemną – jak zwykle – czysta propaganda – komentuje Ireneusz Dzieszko.
Krzysztof Kuchta



7 Responses to "Kolejkowa propaganda prezydenta Ferenca"