
KRAJ. Respiratory, których nie ma i testy, które są do niczego – za miliony. Coraz więcej kontrowersji wokół zakupów „koronawirusowych” Ministerstwa Zdrowia.
Sprawa ponad 1200 respiratorów zakupionych przez Ministerstwo Zdrowia od firmy bez doświadczenia ze sprzętem medycznym, za to prowadzonej przez byłego handlarza bronią za blisko 200 mln złotych robi się coraz „ciekawsza”. Firma bowiem nie tylko nie dostarczyła zamówionego sprzętu, ale w dodatku MZ zrezygnowało z kar umownych za każdy dzień zwłoki w dostawie. – Oznacza to innymi słowy, że nie ma jakichkolwiek konsekwencji wobec handlarza bronią, który operuje 160 milionami złotych od 14 kwietnia do dzisiaj – ujawnił poseł PO, Michał Szczerba.
Jakby tych „rewelacji” było mało, „Gazeta Wyborcza” ujawniła, że resort zdrowia zakupił od koreańskiej firmy testy antygenowe na koronawirusa za 125 mln złotych. W czym problem? Ano w tym, że z miliona dotarło zaledwie 150 tys. testów, ale i tak ich nikt nie używa, bo nie wiadomo, jak działają i na ile są skuteczne.
Można powiedzieć, że zakupy to nie jest mocna strona Ministerstwa Zdrowia. Jak nie chińskie maseczki z fałszywym atestem, to respiratory kupione od jakiejś firmy za dwa razy drożej, niż udało się kupić od producenta Agencji Rezerw Materiałowych. W dodatku firma kierowana przez byłego handlarza bronią wcale nie zwracała się o zakup respiratorów dla MZ do producentów, od których rzekomo miała je pozyskać. Umowę zawarto w kwietniu i od tego czasu do Polski miało do końca czerwca dotrzeć urządzenia trzech światowych producentów. Dotarło och ledwie 50, ale wyprodukowanych nie przez nich. Za to, jak ujawnili w kontroli poselskiej posłowie PO Michał Szczerba i Dariusz Joński, zostały one bardzo hojnie przedpłacone. MZ przelało bowiem na konto firmy byłego handlarza bronią 160 mln złotych, nim otrzymało od niej cokolwiek! Gdy sprawa wyszła na jaw, resort odzyskał od firmy 40 mln złotych zaliczki za jedną transzę respiratorów, ale… – Ponad 110 milionów jest na koncie handlarza bronią – zauważył publicznie poseł D. Joński. Już te ujawnione w toku kontroli poselskiej fakty Joński i Szczerba otwarcie nazwali „przekrętem”, ale teraz na jaw wyszły kolejne niespodzianki. – Minister Łukasz Szumowski w dniu podpisania umowy zrobił przedpłatę na respiratory 35 mln euro – przypomniał na Twitterze Michał Szczerba. – Nie ma żadnego z zamówionych respiratorów. Za brak dostaw MZ mogło żądać kary umownej, 10 proc. wartości zamówienia. Ale wolało zamienić 50 chińskich na niemieckie, żeby handlarz nie musiał płacić kary – ujawnił poseł KO. Posłowie opozycji złożyli w tej sprawie doniesienie do prokuratury.
Tymczasem „Gazeta Wyborcza” ujawniła kolejny dziwny zakup Ministerstwa Zdrowia. Tym razem chodzi o milion testów antygenowych na koronawirusa produkcji koreańskiej. Miał to, jak wyjaśniał dziennikarzom „GW” przedstawiciel resortu, uczynić dzięki specjalnym staraniom i kontaktom na szczeblach rządowych. No i miał najpierw kupić 27 tys. sztuk, a dopiero po ich sprawdzeniu dokupić milion. Tymczasem „GW” odkryła, że MZ już w kwietniu zapłacił koreańskiej firmie za milion testów i 500 analizatorów, na co wydał lekką ręka 125 mln złotych. Do Polski jednak dotychczas dotarło zaledwie 150 tys. testów PCL. Rzec by można, że dobre i to, ale testów nikt nie używa, bo trudno ocenić ich skuteczność. Premier Mateusz Morawiecki wciąż powtarza, że inne państwa zazdroszczą nam takiego rządu w walce z koronawirusem. Nic dziwnego, bo musimy uchodzić za bardzo bogaty kraj, który szasta pieniędzmi na prawo i lewo nie licząc się „z groszem”.
Monika Kamińska



17 Responses to "Kolejna afera w Ministerstwie Zdrowia"