Kolejna awantura o nową szkołę muzyczną

Miasto chce zostawić obecne szkoły muzyczne i wybudować nową, trzecią. Fot. Wit Hadło
Miasto chce zostawić obecne szkoły muzyczne i wybudować nową, trzecią. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Miasto nie doszło do porozumienia z rodzicami uczniów obecnymi na sesji.

50 tys. zł na opracowanie Programu Funkcjonalno-Użytkowego dla budowy Zespołu Szkół Muzycznych przy ul. Wyspiańskiego znalazło się w zmianach budżetowych na wtorkowej sesji Rady Miasta Rzeszowa. To wywołało kolejną awanturę. Swój głos w tej sprawie zabrali radni, ale również rodzice uczniów szkół muzycznych.

– My, jako radni PiS, mamy poważne obawy, żeby wprowadzać takie przedsięwzięcie. W naszym przekonaniu w Rzeszowie nowa szkoła muzyczna jest z pewnością niepotrzebna, bo dwie istniejące placówki wypełniają zapotrzebowanie – mówił Marcin Fijołek.

Radni PiS zwracali uwagę, żeby miasto doposażało i inwestowało w już istniejące szkoły muzyczne, w których jest duże zapotrzebowanie na nowe instrumenty. To koszt kilku milionów złotych.

Władze miasta zwracają uwagę, że jest potrzebna kolejna szkoła, bo w ostatnich latach do szkół muzycznych nie dostało się ponad 500 osób. Zdaniem radnych PiS, ta liczba jest bardzo zawyżona. Oni mówią o kilkudziesięciu uczniach nieprzyjętych w roku szkolnym 2017/2018.

– W perspektywie kilku lat tych osób, które się nie dostały, to jest kilkaset osób. Te osoby, które by chciały, to nie piszą podań, bo wiedzą, że jest tylko po 21 miejsc do pierwszej klasy. Są rodzice, którzy proszą, żeby wybudować szkołę z prawdziwego zdarzenia, bo większość zajęć to są zajęcia indywidualne, a obie szkoły nie posiadają sal do takich zajęć – mówi Stanisław Sienko, zastępca prezydenta Rzeszowa.

Tadeusz Ferenc był oburzony wypowiedziami radnych PiS, którzy sprzeciwiają się budowie nowej szkoły muzycznej.

– Przeraża mnie wypowiedź pana Fijołka, który nie chce nowych szkół, nie chce postępu. Chcemy wybudować nową szkołę i marzymy, żeby powstał tam teatr muzyczny. Te stare szkoły by pozostały, dotąd, dokąd będą tam chętni uczniowie – mówił prezydent.

Z kolei radny Robert Kultys podniósł problem kadry muzycznej do nowej szkoły. – Przecież jeśli będziemy musieli stworzyć nową kadrę, to się odbędzie ze szkodą dla nowych szkół muzycznych. Wy chcecie studentami robić nową szkołę? – pytał.

Zastępca prezydenta Stanisław Sienko zwrócił uwagę, że tylko w tym roku zwróciło się do niego kilkudziesięciu absolwentów akademii muzycznych, którzy chętnie uczyliby w Rzeszowie, ale ze względu na brak miejsc w obecnych szkołach muzycznych, do Rzeszowa najprawdopodobniej nie wrócą.

Brak porozumienia z rodzicami
Głos w dyskusji zabrał też Rafał Jabłoński w imieniu rodziców uczniów szkół muzycznych:

– Panie prezydencie, my nie przyszliśmy protestować ani walczyć. Zależy nam na tym, żeby te środki, którymi dysponujecie, poszły na modernizację i doposażenie szkół. My jako rodzice uważamy, że budowa nowej szkoły osłabi pozycję starych szkół. Uważamy też, ze spadnie poziom kształcenia w tych szkołach. Szkoła muzyczna powinna funkcjonować w centrum miasta. Nie wynośmy centrum kultury poza miasto. Mamy blisko filharmonię – mówił.

– Mam do pana pretensje, bo umówiliśmy się. Ja stwierdziłem, że szkoły nie będą likwidowane, a pan tu przyszedł na sesję przemawiać. Niech pan pomyśli o kolejnych pokoleniach, a nie o sobie. Jestem zdania, żeby za wszelką cenę budować nową, piękną szkołę. Rozwijać się, a nie cofać – mówił Tadeusz Ferenc.

Blanka Szlachcińska

4 Responses to "Kolejna awantura o nową szkołę muzyczną"

Leave a Reply

Your email address will not be published.