Kolejna fala protestów przed nami?

– Bierzemy przyrządy do hałasowania oraz nasze własne głosy! Protestujemy przeciwko pseudowyrokowi pseudotrybunału. Domagamy się legalnej, darmowej, bezpiecznej aborcji i pełni praw obywatelskich! KONTRA KOBIET wobec marginalizowania naszych PRAW, potrzeb, ciał
i policyjnej przemocy – tak pisali organizatorzy Strajku Kobiet w grudniu 2020 r. w Rzeszowie. Fot. Archiwum

Zakaz aborcji z gwałtu i kazirodztwa, karanie kobiety za aborcję i poronienie, a lekarzy za dokonanie zabiegu aborcji – to zmiany, jakie w polskim prawie chce wprowadzić fundacja Kai Godek Pro- Prawo do życia. Antyaborcyjni aktywiści szykują polskim kobietom piekło.

– Zbiórka podpisów pod inicjatywą ustawodawczą „Stop aborcji” ma się ku końcowi. Przez kilka miesięcy zbieraliśmy podpisy na ulicach polskich miast. Już w przyszłą środę (22 września) zanosimy je do Sejmu – poinformowali działacze Fundacji Pro-Prawo do życia na swojej stronie internetowej.
– W ostatnich latach na sile przybrała przestępczość aborcyjna. Aby skutecznie z nią walczyć, potrzebna jest zmiana prawa na takie, które sprawi, że zabijanie dzieci będzie karane. Życie ludzkie zaczyna się od poczęcia, więc prawa ludzkie powinny przysługiwać każdemu od momentu poczęcia. Celem projektu „Stop aborcji” jest zapewnienie każdemu człowiekowi prawa do życia. Chcemy chronić życie dzieci przed narodzeniem w takim samym stopniu i w taki sam sposób, jak chronione jest życie wszystkich innych ludzi – argumentują konieczność wprowadzenia zmian w polskim prawie aktywiści fundacji Kai Godek.
Pierwsze czytanie kontrowersyjnego projektu zaplanowano, jak wynika ze wstępnego harmonogramu obrad Sejmu, na 22 września w godzinach 15.15
– 17.45.
A jakie zapisy znajdują się w przygotowanym projekcie? Przede wszystkim antyaborcyjni aktywiści chcą całkowitego zakazu aborcji, do tego zrównania statusu prawnego płodu i urodzonego już człowieka, w związku z czym przerwanie ciąży miałoby być traktowane i karane jak zabójstwo i zagrożone karą więzienia. Autorzy projektu za aborcję chcą pociągać do odpowiedzialności zarówno lekarzy, jak i kobiety, które przerwały ciążę i wszystkie osoby oraz organizacje, które w tym pomogły. Ale to nie wszystko. Ordo Iuris chce także karać kobiety za poronienie, jeśli w toku śledztwa dowiedzie się, że ciężarna osoba „nie dochowała ostrożności, jakiej wymaga się od osoby w jej stanie”. Postulują też wprowadzenie zakazu możliwości dokonania aborcji ciąży pochodzącej z czynu karalnego, jakim jest gwałt czy kazirodztwo. O wprowadzenie całkowitego zakazu aborcji Fundacja Pro-Prawo do życia walczy od 2011 roku. Był to pierwszy tego typu projekt w Polsce. W 2016 roku ponownie zbierał podpisy pod obywatelskim projektem ustawy, z tym, że treść nowelizacji uchwały została uzupełniona o karanie odpowiedzialnych za dokonanie nielegalnej aborcji. Sejm odrzucił wówczas projekt większością głosów, także głosów posłów PiS.
Przypomnijmy; od października ubiegłego roku, kiedy Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem Julii Przyłębskiej orzekł, że przesłanka dopuszczająca legalną aborcję w przypadku nieuleczalnych lub śmiertelnych wad płodu jest niezgodna z polską Konstytucją, aborcja w Polsce jest praktycznie zakazana, bo, jak wynika ze statystyk, 98 procent zabiegów przerywania ciąży dokonywanych w Polsce, powodowanych było właśnie tą przesłanką. Tym samym wyrok TK zerwał dotychczasowy tzw. kompromis aborcyjny obowiązujący od 1997 roku, dopuszczający legalną aborcję w trzech przypadkach: kiedy ciąża zagraża życiu matki, jest wynikiem przestępstwa lub ze względu na nieuleczalne i śmiertelne wady płodu.

Martyna Sokołowska

17 Responses to "Kolejna fala protestów przed nami?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.