Kolejna głupota europejskich urzędasów

Kiedyś Stanisław Tym jako Ryszard Ochódzki w filmie “Miś” zwracając się do zawodniczek i działaczy klubu sportowego “Tęcza” wypowiadał taką oto kwestię: -“Jedziecie do kraju kapitalistycznego, który to kraj ma może jakieś plusy. Rozchodzi się jednak o to, żeby te plusy nie przesłoniły wam minusów”.

Jako żywo, trzydzieści lat później, to zdanie jest bardzo aktualne w stosunku do Unii Europejskiej. Patrząc na poczynania tamtejszych urzędników człowiek ma bowiem wrażenie, że uczestniczy w jakimś pijanym śnie chorego idioty. Przecież już od co najmniej 90 lat wiadomo, że ograniczenie sprzedaży alkoholu wcale nie wpływa na ilość jego spożycia. Prowadzi jedynie do powstania  szarej strefy, patologii, mafii, melin itp., itd.

Pomysł z ograniczeniem punktów sprzedaży alkoholu to nic innego jak przejaw chorych inklinacji wszelkiej maści urzędników do wychowywania dorosłych ludzi i uzurpowania sobie prawa do decydowania za nich. Zresztą takich urzędników są tysiące nie tylko w Brukseli. W Polsce także ich nie brakuje. O tym, że alkohol jest szkodliwy wiadomo właściwie od momentu jego wyprodukowania. A jednak człowiek go wciąż produkuje i spożywa. I nie zmieni i tego żaden zakaz. Po jaką cholerę więc  i jakim prawem jakiś palant z UE ma decydować czy ja mogę się napić czy nie. Na szczęście sprawa z ACTA pokazała, że jeśli pomysły debili z jakiejś światowej organizacji przekroczą pewne granice absurdu to napotka to na zdecydowany opór zwykłych ludzi. I w tym cała nadzieja, że specjalistom od krzywizny bananów chory pomysł dotyczący alkoholowej prohibicji spali na panewce.

Krzysztof Pipała

PRZECZYTAJ: „Unia Europejska chce wprowadzić prohibicję!”

2 Responses to "Kolejna głupota europejskich urzędasów"

Leave a Reply

Your email address will not be published.