Kolejne opóźnienia inwestycyjne w Rzeszowie

Korty miały być gotowe w tamtym roku, a do dziś nawet połowa prac nie została wykonana. Fot. Wit Hadło
Korty miały być gotowe w tamtym roku, a do dziś nawet połowa prac nie została wykonana. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Miasto szczycące się mianem „stolicy innowacji” coraz częściej nazywane jest „stolicą imitacji i kompromitacji”.

Rzeszowski Inteligentny System Transportowy, budowa szkoły na ul. Bł. Karoliny i zadaszenie skate-parku – do tych opóźnionych miejskich inwestycji dołączyły kolejne: hala sportowa przy szkole przy ul. Hetmańskiej i zadaszenie kortów tenisowych ROSiR. Czy miasto nie potrafi dopilnować, żeby firmy, którym płacimy z naszych podatków, dotrzymywały umów?

Urzędnicy miejscy ogłaszają przetarg, rozpisują dokładnie warunki, jakie ma spełnić wykonawca i wybierają tego, który zrobi zlecenie za najniższą cenę. Wykonawca robi swoje i oddaje inwestycję w zaplanowanym czasie. Tak powinno to wyglądać, jednak w Rzeszowie coraz częściej inwestycje nie idą według tego scenariusza. Radni muszą dokładać kolejne pieniądze, a prace i tak nie są wykonywane w terminie.

Jeszcze w grudniu ubiegłego roku, a potem w lutym br. mieszkańcy mieli mieć możliwość korzystania z zadaszonych kortów tenisowych przy basenach ROSiR. Jednak do dzisiaj

wykonawca nie zrobił nawet połowy z tego, co miał w umowie.
– Gotowy jest budynek szatniowo-sanitarny i drewniana konstrukcja dachu – słyszymy w urzędzie miasta.

Nie ma co liczyć, że szybko prace zostaną dokończone, bo miasto właśnie zerwało umowę z firmą, która wygrała przetarg, a kolejny ma zostać ogłoszony najwcześniej w czerwcu br. Zanim zostanie rozstrzygnięty, a kolejna firma zajmie się inwestycją i ją dokończy, miną kolejne miesiące. Najbardziej zaskakujące jest to, że obie firmy, które w lipcu 2014 roku zgłosiły się do przetargu, zaproponowały wyższą cenę (1,6 mln zł i 2,6 mln zł) niż miasto początkowo zaplanowało (1,1 mln zł). Radni podczas sesji zgodzili się na dołożenie pół miliona do inwestycji, która nie dość, że nie została zrealizowana za wyższą kwotę, to jeszcze skończy się nie wiadomo kiedy.

Co ciekawe, ta sama firma, która wyrolowała miasto z kortami, a dokładniej konsorcjum firm „Lider” z Niebylca, zajmuje się kolejną opóźnioną inwestycją, czyli halą sportową przy ul. Hetmańskiej. Budynek miał zostać oddany do użytku w grudniu ubiegłego roku. Za niezrealizowane zadaszenie kortów „dostało im się” 70 tys. zł kary. Niewiele w porównaniu z pieniędzmi, jakie miały pójść na całość prac.

Jeszcze jesienią Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta, zapewniał, że uczniowie sportowej szkoły będą mogli korzystać z nowej hali na mikołajki. I nic. Teraz miasto dało firmie czas do czerwca. Jeżeli do tej pory prace nie zostaną zakończone, umowa na tę inwestycje również zostanie zerwana.

***
Stolica innowacji, częściej przez mieszkańców nazywana „stolicą imitacji”, to kompromitacja jedna za drugą. Kolejne inwestycje, których urzędnicy miejscy nie potrafią przypilnować, bo nie czarujmy się, ale za rozpisaniem przetargu, kontaktem z wykonawcą i dopilnowaniem prac stoją konkretne osoby, które nie ponoszą konsekwencji za swoją nieskuteczną pracę. Potem mamy program transportowy robiony rok po czasie, albo strefę płatnego parkowania za dużo wyższą kwotę, bo przetarg został zbyt późno rozpisany. To jest stolica innowacji czy kompromitacji?

Blanka Szlachcińska

15 Responses to "Kolejne opóźnienia inwestycyjne w Rzeszowie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.