
RUDNIK nad SANEM. Nie miał powodów, by przysparzać rodzinie kłopotów. Tym bardziej sobie.
Od przeszło tygodnia trwają poszukiwania Artura Wragi. 26-letni rudniczanin w ostatni piątek listopada wsiadł do autobusu i ślad po nim zaginął.
– Drogi Arturze – apeluje rodzina. – Jeżeli to czytasz, prosimy cię, odezwij się! Daj chociaż jakiś sygnał, żebyśmy wiedzieli, że jesteś cały i zdrowy.
Nie miał przy sobie telefonu
27 listopada rano wyszedł z domu. Na przystanku w centrum Rudnika wsiadł do autobusu jadącego w kierunku Stalowej Woli. To zostało ustalone ponad wszelką wątpliwość, bo przystanek objęty jest monitoringiem. Kierowca został już przesłuchany przez policję, ale nie przypomina sobie młodego pasażera. Artur jednak – to nie jest do końca pewne – nie wysiadał po drodze i raczej dojechał do Stalowej Woli. Na przystanku w Rudniku do autobusu wsiadała z nim jeszcze jedna osoba. Jest bardzo ważnym świadkiem, ale do tej pory nie nawiązała kontaktu z policją. Pechowe jest to, że Artur nie jest fanem telefonów komórkowych i w dniu zaginięcia telefonu oczywiście nie posiadał.
Ma 180 cm wzrostu i jest szczupłym, ciemnym blondynem o niebieskich oczach. Poza jednym małym wyjątkiem, nie ma znaków szczególnych. Tym znakiem może być charakterystyczny kolczyk w brwiach nad lewym okiem. Może to być oczywiście ślad po kolczyku. Ubrany był w czarny, krótki płaszcz typu angielskiego, zielone spodnie i trampki. Na głowę ubrał szarą czapkę z włóczki. Zabrał ze sobą czarną torbę, którą zwykł przewieszać przez ramię. Osoby, które wiedzą cokolwiek o losie zaginionego, proszone są o kontakt z policją w Nisku – 15 877 53 10 lub alarmowy 997.
jam


