Kolejni naciągacze żerują na naiwności starszych ludzi!

- Klient ma 10 dni na odstąpienie od umowy, jeśli uważa, że nie jest ona korzystna – mówi Rzecznik Praw Konsumenta Radomir Stasicki. Fot. Paweł Bialic

PODKARPACIE. – Powiedzieli mi, że żadna praca nie hańbi, a ja im: owszem, ale jeśli się ludzi nie oszukuje – mówi nasza Czytelniczka.

– Tak babci namącili w głowie, że się w końcu zgodziła na to g***o – oburza się nasza Czytelniczka na pracowników jednej z rzeszowskich firm, którzy kilka dni temu sprzedali jej 87-letniej babci kołdrę za… 2,8 tys. zł! Dlaczego tak drogo? Bo według sprzedawców posiada ona właściwości lecznicze. Wnuczka twierdzi jednak, że to ordynarne oszustwo i żerowanie na naiwności starszych osób.

Według opowiadań kobiety, firma najpierw zadzwoniła do babci z informacją o wylosowaniu nagrody. Ucieszona staruszka oczywiście zgodziła się na przyjazd jej przedstawicieli, ale na spotkaniu okazało się, że nagrodę… trzeba kupić. – Zaczęło się od tego, że jedna kołdra z poduszką będzie kosztowała 1800 zł. Potem, że jeśli weźmie dwa komplety, to będzie kosztowało 2800 zł, czyli drugi komplet 800 zł taniej, a do tego jeszcze za darmo garnki. Wszystko fantastycznie miało wpływać na zdrowie, więc babcia pomyślała, że będzie 20 lat młodsza i że jej już nic boleć nie będzie – opowiada kobieta.

Próbowaliśmy zapytać na czym te cudowne właściwości kołdry polegają, ale telefonicznie nie chciano o tym z nami rozmawiać.

Staruszka zgodziła się i podpisała papiery, z którymi sprzedawcy mieli jechać do banku. Po niespełna godzinie wrócili, oznajmiając, że “za dużo jej dali” i… wzięli jedną kołdrę. – Babcia została z jedną kołdrą i poduszką, jakimś prześcieradłem, garnkami i rachunkiem na 2,8 tys. zł plus odsetki – oburza się wnuczka, która, gdy tylko się o tym dowiedziała, pojechała do siedziby firmy. – Wpadłam tam jak burza i powiedziałam, że nie podaruję im tego! Ja sobie nie wyobrażam, żeby iść do 80-letniej babci i wpieprzać jej normalne głupoty – opowiada jeszcze zdenerwowana. Po ostrej rozmowie udało się jej unieważnić umowę.

Okazało się też, że konto, na które miały wpływać raty, należało nie do banku, lecz do tej firmy. Dzięki temu pobierała też opłaty za raty! Wnuczka wymieniła też kilka zdań z pracownikami firmy, którzy masowo dzwonią do różnych ludzi z takimi samymi propozycjami, niby prezentami. – Powiedzieli mi, że żadna praca nie hańbi, a ja im, że owszem, ale jeśli się ludzi nie oszukuje! – mówi.

Czy takie praktyki handlowe są zgodne z prawem? – Wszystko zależy od tego czy firma postępuje według ustawy – mówi Radomir Stasicki, Rzecznik Praw Konsumentów w Rzeszowie. De facto oznacza to, że żerowanie na naiwności starszych ludzi jest prawnie dozwolone. – Klient ma 10 dni na odstąpienie od umowy, a po tym okresie może też złożyć reklamację lub próbować unieważnić transakcję na podstawie art. 84 kodeksu cywilnego, czyli zakupu pod wpływem błędu – tłumaczy Stasicki. Tyle, że te ostatnie dwa przypadki mogą skończyć się w sądzie, gdzie trzeba przedstawić na to konkretne dowody.

***
Rzeszowski Rzecznik Praw Konsumenta przyznał, że w związku z działalnością tej firmy było już sporo skarg, a dwie z nich zakończyły się w sądzie. Żaden wyrok nie może jednak zakazać prowadzenia takiego handlu, bo potrzebne są do tego zmiany w ustawie. Stasicki mówi o wydłużeniu okresu na odstąpienie od umowy, ale czy to wystarczy, by skończyło się oszukiwanie starszych ludzi?

Arkadiusz Rogowski

4 Responses to "Kolejni naciągacze żerują na naiwności starszych ludzi!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.