
RZESZÓW. Podpalenia czy przypadkowo wzniecony ogień – co jest przyczyną spalonych altanek?
W nocy z wtorku na środę na terenie ogródków działkowych przy al. Powstańców Warszawy spłonęła kolejna już altana. Okoliczni mieszkańcy alarmują, że to z pewnością nie może być przypadek, a następne mogą być ich samochody lub nawet domy. – Nie mamy podejrzenia, żeby dochodziło tam do podpaleń i jakiekolwiek osoby trzecie miały w tym udział – uspokajają policjanci. Tyle, że jak sami przyznają wiedzą o dwóch takich przypadkach, natomiast pożarów było więcej.
Nieco ponad tydzień temu pisaliśmy, że spłonęło ostatnio kilka altanek w ogródkach działkowych przy al. Powstańców Warszawy. Wczoraj czytelnik poinformował nas o kolejnym takim przypadku. – Parę lat temu było podobnie. Najpewniej ktoś podpalał te domki. Teraz znowu zacznie się plaga pożarów – twierdzi nasz rozmówca.
– W ostatnim kwartale odnotowaliśmy trzy takie zdarzenia. 13 października, 13 listopada i 21 listopada. W jednym przypadku były dwie altanki obok siebie, a w dwóch poprzednich po jednej – informował ponad tydzień temu mł. bryg. Grzegorz Wójcicki, rzecznik Komendanta Miejskiego PSP w Rzeszowie.
– Pytanie, kto i dlaczego wznieca ogień? Sprawą powinna zająć się policja – mówi nasz rozmówca. Ta odnotowała jednak tylko dwa podobne zdarzenia. – Faktycznie około miesiąc temu było takie zdarzenie na działkach za sklepem Agata Meble. To są ogrody działkowe, których w większości nikt nie użytkuje. Zostały wykupione pod jakąś inwestycję – informuje mł asp. Tomasz Drzał z biura prasowego Komendy Miejskiej w Rzeszowie. – Jeśli chodzi o to zdarzenie, nie mieliśmy żadnego podejrzenia o podpaleniu. Straż też nie wyciągała takich wniosków – dodaje.
Zastanawia, co w takim razie jest przyczyną pożarów. Zwykły przypadek, a może wywołują je mieszkający w opuszczonych altankach bezdomni? – To może być też kwestia zasilania, zwarcia instalacji. W niezamieszkanych altankach składowano również śmieci, wywożono różne rzeczy, więc nie trzeba dużo, żeby się coś zapaliło – zauważa mł asp. Drzał.
Kilka lat temu strażacy zmagali się z falą podpaleń w tym samym miejscu. W ciągu bardzo krótkiego okresu odnotowano ich kilkanaście. Jedna z wersji zakładała, że ogień przypadkowo wzniecali kręcący się tam bezdomni. Inna mówiła, że podpaleń dokonuje ktoś z mieszkańców okolicznych domków. Pojawiła się nawet opinia, że pożary są wywoływane na zamówienie właściciela terenów.
Wioletta Kruk


