
RZESZÓW. Diagnostykę dolnego i górnego odcinka układu pokarmowego zwykle wykonuje się dwoma różnymi sprzętami, w szpitalu “na górce” jednym.
– Jeżeli lekarz przyjdzie do pacjenta i powie: “Ordynator kazał panu zbadać żołądek aparatem, który służy do badania jelita grubego”, to naturalne, że pacjent jest oburzony i zniesmaczony. Chory nie wie przecież, że sprzęt był wcześniej wymyty i zdezynfekowany w myjni chemiczno-termicznej, która zapewnia 100 proc. sterylność – mówi dr n. med. Jacek Huk, ordynator oddziału gastroenterologii z Centralną Pracownią Endoskopii w Szpitalu Wojewódzkim Nr 2 w Rzeszowie, konsultant wojewódzki w dziedzinie gastroenterologii w regionie. – Jesteśmy tu po to by ratować ludzkie życie, a nie po to by powiedzieć choremu ”umieraj, bo nie mam cię czym zbadać czy leczyć”.
– To była przejściowa sytuacja, która zdarzyła się podczas serwisowania gastroskopu. Lekarz z oddziału chirurgii odmówił wykonania badania kolonoskopem zamiast gastroskopem o czym powiadomił pacjentkę i mnie – przyznaje Małgorzata Przysada, wicedyrektor ds. lecznictwa w placówce.
Złośliwość niedouczonych lekarzy
Używanie kolonoskopu do badań górnego odcinka przewodu pokarmowego to według dr Huka nie standard, ale też żadne dziwowisko czy skandal. – Stosowane jest to na całym świecie podczas dużych krwawień, kiedy trzeba szybko i głęboko wprowadzić końcówkę urządzenia (jest o 30-50 cm dłuższa) – mówi dr Huk. – Jeżeli ktoś o tym nie wie to świadczy to o tym, że nie czyta fachowej literatury, nie jeździ na światowe kongresy, słowem jest zacofany, a to wynika z ciasnoty umysłowej. Ja od 16 lat robię pokazy endoskopowe na zjazdach lekarzy i wiem, ze światowe standardy i obecny stan wiedzy pozwala na takie zamienne stosowanie sprzętu.
Doktor podkreśla, że sprawa wypłynęła do mediów przez złośliwość ludzką i ubolewa, że nikt nie liczy ile “żyć” udało im się uratować dzięki stosowaniu nietypowych metod. – Ciekawe czy doktor, który doniósł mediom o stosowaniu kolonoskopu zamiast gastroskopu wahałby się gdyby chodziło o ratowanie życia jego ojca – mówi dr Huk.
Leczą tak samo i VIP-a i menela
Ordynator mówi, że wydał zalecenie badań kolonoskopem dla dobra pacjentów. Leczymy wszystkich jednakowo i marszałka i menela, przyznaje jednak, że większość pacjentów oddziału to ludzie, którzy całe życie “pracowali” na swoją chorobę pijąc życie pijąc (mają zapalenie trzustki). Mimo tego nie mówi im, że “nie będziemy pana leczyć, bo nie mamy czym pana zbadać, umieraj”, tylko ratują życie tym czym mają, bo ważny jest tylko efekt końcowy leczenia.
Doktor zapewnia, że z punktu widzenia pacjenta to zresztą żadna różnica. Sprzęt jest sterylny, a chory znieczulony więc średnica urządzenia nie ma znaczenia. Powołuje się również na opinię firmy dystrybuującej sprzęt. – Parametry techniczne gastroskopu i kolonoskopu są porównywalne, można je używać wymiennie pod warunkiem, że każdorazowo przejdą mycie i dezynfekcję w myjni termicznej – mówi Grzegorz Kozak z firmy Olimpus Polska.
Anna Moraniec



5 Responses to "Kolonoskopię i gastroskopię robili… jednym aparatem"