Komary atakują, jednak odkomarzania nie będzie

Władze Rzeszowa nie zamierzają wydać pieniędzy na walkę z komarami. Fot. Archiwum
Władze Rzeszowa nie zamierzają wydać pieniędzy na walkę z komarami. Fot. Archiwum

RZESZÓW. Upalna i burzowa aura sprawiła, że tysiące krwiopijców ruszyły na żer i kąsają nas ze zdwojoną siłą.

Wydaje się, że są wszędzie. Pojawiają się natychmiast tam, gdzie są ludzie i bezlitośnie gryzą wywołując ból, swędzenie, a u osób bardziej wrażliwych lub dzieci – opuchnięcia, a nawet podwyższenie temperatury ciała. Jednak rzeszowski ratusz ma inne troski i wydatki, i nie zamierza wyrzucać pieniędzy na walkę z komarami, chociaż włodarze innych miast, np. Tarnobrzega czy Stalowej Woli bronią swoich mieszkańców odkomarzając je.

Ostatnio z taką ilością komarów mieliśmy do czynienia po powodzi w 2010 roku. Wtedy miasto zdecydowało się na akcję odkomarzania. W tym roku nie planuje niczego podobnego, bo jak mówi Stanisław Homa, dyrektor wydziału ochrony środowiska i rolnictwa w UM, „koszty takiej akcji w porównaniu do efektów są niewspółmierne”.

Przypomina też, że w 2010 r. 80 proc. kosztów, jakie Rzeszów poniósł na odkomarzanie, pochodziło z budżetu państwa, a w tym roku całość kwoty musiałaby pochodzić z kieszeni podatników. Po za tym „mamy teraz wiele ważniejszych potrzeb i zajęć”.

Skoro tak, to brońmy się domowymi sposobami
Spotkań z nimi trudno uniknąć, ale… Do ochrony przed nimi w mieszkaniu może służyć zakładana na drzwi balkonowe i okna specjalna siatka. Ochronne moskitiery powinny też być nakładane na łóżeczka czy wózki, w których śpią małe dzieci. Do odstraszenia owadów mogą służyć prądowe lampy owadobójcze lub urządzenia rozpylające zapach odstraszający komary (części z nich nie można stosować tam, gdzie są dzieci!).

Na wieczorne posiedzenie w ogrodzie warto zaopatrzyć się w specjalne kadzidełka lub świece, które można rozstawić w pobliżu stołu. W przypadku wyprawy poza dom (na ryby czy grzyby) wygodniejsze w użyciu będą natomiast spraye i żele, których używamy na odkryte części ciała lub spryskujemy ubranie (wystawiona na działanie słońca skóra, szczególnie u dzieci, może źle zareagować na bezpośredni kontakt z preparatem).

Komary nie lubią zapachu cebuli, octu i terpentyny, a także wanilii i cytryny. Odstraszająco działa na nie zapach liści pomidorów. Naturalnym sprzymierzeńcem ludzi są też pelargonie, geranium, goździki, jaskry, czeremcha, mięta, lawenda i bazylia. Doniczki z tymi roślinami ustawione w oknie, lub ich obecność w ogródku mogą być dla komarów chociaż pewną barierą. Liśćmi tych roślin można też podczas spaceru natrzeć skórę (ostrożnie z jaskrami, bo to rośliny trujące). Skórę można również posmarować olejkiem goździkowym, cytrynowym czy eukaliptusowym. Komary nie znoszą woni witaminy B (warto ją łykać latem) i zwykłego, szarego mydła.

Anna Moraniec

11 Responses to "Komary atakują, jednak odkomarzania nie będzie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.