Komary się nie dają

Wieczorami można spotkać trucicieli komarów praktycznie w każdym rejonie miasta, z wyjątkiem ogródków działkowych. Fot. Jerzy Mielniczuk
Wieczorami można spotkać trucicieli komarów praktycznie w każdym rejonie miasta, z wyjątkiem ogródków działkowych. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Na ogrodach działkowych komarów truć nie wolno. Właściciele ogródków piwnych rwą włosy z głów, bo przez komary klientela im ucieka.

Mimo zakrojonej na dość szeroką skalę akcji trucia komarów, owady nie odpuszczają. Przed zmierzchem z większości ogródków piwnych w centrum miasta słychać głośne klaskanie. Kapelusze pszczelarskie z osłonami sprzedawane są na pniu. Podobnie rzecz się ma z repelentami. Polskie odstraszacze są za łagodne; dobrze sprzedają się te, które przeszły tropiki z amerykańską armią. Kilkadziesiąt złotych, ale jaka ulga…

Nie da się ukryć, że tegoroczna akcja trucia komarów w Stalowej Woli została rozpoczęta za późno. Dopiero gdy bzycząca armia wdarła się do magistratu, rozpoczęto na gwałt szukać trucicieli. Ci mieli już pozajmowane terminy i mieszkańcy musieli oswoić się z insektami. Później przyszły deszcze i latająca wataha, mimo obecności killerów w mieście, poczuła się mocniej. Dlaczego jednak w trakcie kilkudniowych upałów komary tną mieszkańców?

Nie wszystkim komary przeszkadzają
– Nie mamy zgody na rozpylanie trucizny na terenie całego miasta – wyjaśnia Andrzej Wojtaś z Wydziału Gospodarki Komunalnej UM w Stalowej Woli. – Komary do tego migrują i wystarczy lekki powiew wiatru, by przenieść je z miejsca na miejsce.

Matecznikami komarów w Stalowej Woli są ogrody działkowe. Wszystkie ich zarządy nie zgodziły się na trucie. Ogrody są położone wzdłuż Sanu i w pobliżu kanałów melioracyjnych, czyli miejsc uwielbianych przez komary. Pracownicy firmy trującej mówią też, że skutecznie pozbyć się komarów można tylko wtedy, gdy akcja trucia zostanie przeprowadzona globalnie w kilku gminach, a sąsiedzi Stalowej Woli nie kwapią się do zatrudniania dezynsekatorów. Tym zdarzyło się być przeganianymi z osiedli domów jednorodzinnych w samej Stalowej Woli.

Po prostu nie wszystkim komary przeszkadzają, a czasami obawa przed trującą chemią jest większa niż przed chorobami roznoszonymi przez maleńkie owady. Na osłodę tym, co się chemii nie boją, dodamy, że trucizna przeciwko komarom, skutkuje też w kontakcie z meszkami. Tych w tym roku powinno być w Stalowej Woli mniej.

jam

Leave a Reply

Your email address will not be published.