Komorowskiemu towarzyszy suflerka

Prezydent Bronisław Komorowski rozmawia z Bogusławą Dawidowicz, niepełnosprawną poruszającą się na wózku inwalidzkim podczas spaceru w okolicach Biblioteki UW w Warszawie. Zdaniem sztabowców Komorowskiego, pani Bogusia została przysłana przez PiS. Fot. PAP
Prezydent Bronisław Komorowski rozmawia z Bogusławą Dawidowicz, niepełnosprawną poruszającą się na wózku inwalidzkim podczas spaceru w okolicach Biblioteki UW w Warszawie. Zdaniem sztabowców Komorowskiego, pani Bogusia została przysłana przez PiS. Fot. PAP

WARSZAWA. Wojna między sztabami kandydatów na prezydenta.

Szefowa sztabu kandydata PiS, Beata Szydło, zarzuciła Bronisławowi Komorowskiemu oderwanie od rzeczywistości. Jak mówiła, urzędujący prezydent bez pomocy suflera się gubi. W odpowiedzi sztabowcy Komorowskiego zakomunikowali, że PiS manipuluje faktami.

– Ja rozumiem, że on zetknął się z rzeczywistością, którą zupełnie inaczej sobie wyobrażał. Pamiętamy jego słowa, że Polska przeżywa teraz złoty okres. I nagle kiedy wyszedł do ludzi okazało się, że ta rzeczywistość jest zupełnie inna i problemy zwykłych obywateli są zupełnie inne – mówiła Beata Szydło podczas konferencji zwołanej z samego rana.
Wiceszefowa PiS przekonywała, że Bronisław Komorowski nie potrafi rozmawiać ze zwykłymi ludźmi i dlatego musi mieć suflera. By udowodnić swoją diagnozę, zaprezentowano nagranie ze spaceru prezydenta ulicami Warszawy. Widać na nim rozmowę z kobietą poruszającą się na wózku inwalidzkim. Tuż za Komorowskim stoi jego współpracowniczka.
Szydło zwróciła uwagę, że jeśli wierzyć Twitterowi, to suflerka, która pomagała Komorowskiemu, ma bardzo ciekawe wykształcenie. – Jest specjalistką od manipulacji i dyskredytowania przeciwnika w mediach – oceniła Szydło. Kobieta nazywa się Jowita Kacik.

PiS podstawia osoby
W odpowiedzi na te zarzuty Platforma Obywatelska oskarżyła Prawo i Sprawiedliwość o posługiwanie się w kampanii manipulacją. Jako przykład manipulacji podano „podstawianie” osób, które zadają Komorowskiemu pytania podczas spotkań wyborczych. W trakcie wyborczego spaceru po Warszawie, do Bronisława Komorowskiego podszedł młody człowiek informując, że wyjeżdża do Norwegii, żeby tam pracować.

Sztabowcy ubiegającego się reelekcje prezydenta twierdzą, że młody mężczyzna był podstawiony, ponieważ jest działaczem PiS. – To działacz partyjny Prawa i Sprawiedliwości. Zadajemy pytanie wprost: czy warto wysyłać na ulice własnych aparatczyków po to, aby próbowali zadawać pytanie jako zwykli Polacy, którzy nie wiedzą jak się w rzeczywistości odnaleźć i muszą kupić bilet do Norwegii – przekonywał Jakub Rutnicki.

Według niego, młody mężczyzna to Ziemowit Kossakowski, który kandydował w ostatnich wyborach samorządowych na warszawskim Ursynowie.

Podobna sytuacja – według Platformy – dotyczyła niepełnosprawnej pani Bogusi, która w środę rozmawiała z prezydentem. Zdaniem sztabowców Komorowskiego, pani Bogusia jest ze Szczecina. Spotykała się z działaczami PiS od 2007 roku – m.in. z Jarosławem Kaczyńskim. Posłowie PO zwracają uwagę, że znalazła się na trasie prezydenckiego marszu. Bronisław Komorowski zaoferował jej pomoc. – Pan prezydent próbował jej pomóc od ręki, PiS nie zrobił tego od 2007 roku – przekonywał Rutnicki.

Każdy ma prawo zadać pytanie
– Pytanie prezydentowi ma prawo zadać każdy – odpowiada Szydło. Jak tłumaczyła, „bez względu na to, czy ktoś jest członkiem jakiejś partii czy nie, ma takie same prawa obywatelskie i prawa wyborcze”. – Jeżeli jest kampania i kandydat wychodzi na ulice, to nie po to, żeby przejść się lekkim krokiem i spacerkiem – dodała.

Polskieradio.pl, TVP Info

8 Responses to "Komorowskiemu towarzyszy suflerka"

Leave a Reply

Your email address will not be published.