
Wieś jest mała, ale festyn, który w niej urządzono, był duży. Nie tylko ze względu na stoiska z żarłem i piwem, ale także z tego powodu, że przygrywał znany w okolicy zespół muzyczny z pobliskiego miasteczka.
Wśród uczestników zabawy był m.in. Sławomir D., pijaczyna z gradobicia, karany już za rozboje, który uważał się za chłopaka Adrianny S., miejscowej piękności, która też bawiła się na tym festynie. Z tym, że ona nigdy nie chciała nawet spojrzeć w jego stronę. Zresztą teraz także był już pijany, stojąc najczęściej przy stoisku z piwem.
W pewnej chwili orkiestra przerwała granie, a jej szef, którym był perkusista, zapowiedział koncert życzeń i przekazał pierwszą dedykację: – Dla sympatycznej panny Adrianny od wiernego wielbiciela piosenka „Kocham cię kochanie moje”.
Usłyszał to Sławomir D. i gdy tylko rozległy się dźwięki znanego przeboju zespołu Maanam, natychmiast podszedł do parkietu i zaczął wodzić mętnym wzrokiem, szukając wśród tańczących par panny Adrianny, ale jej nie znalazł. Odczekał chwilę i kiedy orkiestra zeszła na krótką przerwę, to podszedł do muzyków i zapytał, kto przesłał Adzie piosenkę „Kocham cię kochanie moje”. W odpowiedzi usłyszał, że zespół nie udziela takich informacji. Wtedy zaczął odgrażać się muzykom, ale wkroczyli ochroniarze i przegonili natręta, który ruszył na poszukiwania Adrianny. A kiedy wreszcie ją zauważył, to podszedł i zapytał, kto przesłał jej piosenkę z miłosną dedykacją. – To nie było dla mnie – na odczepnego odparła Ada, ale rozjuszony Sławek nie uwierzył, gdyż w całej wsi tylko ona nosiła takie imię.
I wtedy któryś z jego równie jak on pijanych kolesiów podszepnął mu, że przecież życzenia przekazywał przez mikrofon facet grający na bębnach, co było oczywiste, gdyż perkusista, jako kierownik zespołu, zapowiadał cały występ orkiestry, w tym także koncert życzeń. Ale Sławomir nie zrozumiał o co chodzi i myśląc, że były to życzenia płynące wprost od perkusisty, wpadł w taką wściekłość, że gdy tylko orkiestra znów weszła na estradę, to on wbiegł za nią, wyjął z kieszeni kozik i rzucił się na „pałkarza”, raniąc go w szyję. Na szczęście muzyk zdołał odskoczyć, a wtedy pijany furiat zaczął… przebijać nożem jego bębny, powodując duże straty materialne. I znów interweniowali ochroniarze, którzy tym razem obezwładnili łotra i wezwali policję.
Choć do dziś nie wiadomo, kto dedykował Adriannie tę piosenkę, to wiemy, że na następny festyn Sławomir będzie musiał długo poczekać. W ramach całkiem innego już „koncertu życzeń” prokurator zadedykował mu utwór pt. „Akt oskarżenia”, który zapewne zdołuje go jeszcze bardziej, niż piosenka dedykowana Adriannie przez nieznanego wielbiciela.
JAN M.



2 Responses to "Koncert Życzeń"