
RZESZÓW. Pracownicy kontra firma budowlana.
Źle się dzieje na budowie kolejnej rzeszowskiej galerii, której inwestorem jest Ryszard Podkulski. Do naszej redakcji zgłosili się robotnicy, którzy twierdzą, że firma z Lublina, będąca podwykonawcą inwestycji zalega z wypłatą należnych im pieniędzy. Chodzi o kwoty od 4 do 6 tys. zł na osobę. Pracownicy ujawnili nam również błędy i niedociągnięcia na budowie galerii.
Budowa City Center, kompleksu handlowo-hotelowo-konferencyjnego, który powstaje na działkach po dawnym hotelu “Rzeszów” ruszyła w październiku 2010 r. Zakończenie prac planowane jest na jesień przyszłego roku. Niedawno pisaliśmy już o przestojach na budowie galerii spowodowanych prawdopodobnie problemami finansowymi inwestora. Teraz pojawił się inny konflikt dotyczący pieniędzy.
– Firma Makk Polska, która jest podwykonawcą inwestycji zalega nam od sierpnia z wypłatą należnych nam pieniędzy – twierdzą jej zatrudnieni na umowę zlecenie lub umowę o dzieło pracownicy, którzy w piątek zgłosili się do naszej redakcji. – Mamy płacone zaliczkowo po 200, 300 czy 500 zł ale co to jest na miesiąc? Jesteśmy na skraju bankructwa, siedzimy o chlebie i zupce z torebki. Dziś (w piątek – przyp. red.) mieliśmy dostać zaległe pieniądze, miał się pojawić prezes. A tu ani prezesa ani kasy. My już naprawdę nie wiemy co robić.
Skontaktowaliśmy się w tej sprawie z właścicielem Makk Polska i zapytaliśmy o rzekomo zaległe pieniądze pracowników. – To nie jest prawda – zaprzeczył stanowczo właściciel firmy. – Ci panowie dostali pieniądze, na które się zgodzili, mamy na to pokwitowania. Teraz umówiliśmy się na roboty poprawkowe, za które otrzymają pieniądze po ich ukończeniu. Oni chcą zaliczek, a my nie płacimy na początku robót.
Innego zdania są jednak pracownicy, którzy przekonują, że kierownik budowy przekazując im pieniądze dawał również karteczki do podpisu, które zgubił i kazał podpisywać raz jeszcze. – Ludzie po dwa, trzy razy podpisywali – twierdzą. – A jak sobie jakieś cyfry podpisywał z przodu? – zastanawiają się.
Jednakże pieniądze to nie jedyny problem, który pojawił się przy budowie galerii. Robotnicy wskazują na mnóstwo niedociągnięć i błędów. – Brak zabezpieczeń, dziury w stropie, źle zrobiona izolacja, przez którą przechodzi woda i trzeba ją na bieżąco zasuszać. mnóstwo zmarnowanej stali, to tylko niektóre z nich – wyliczają i na dowód pokazują zdjęcia wykonane komórką. – Ale co się dziwić, jak do budowy brani są ciągle ludzie z ulicy… Ludzie przychodzą, ci im nie płacą i po 2-4 dniach odchodzą, bo czego mają tu szukać. To, co tu się wyrabia, naprawdę się w głowie nie mieści – komentują robotnicy.
W sprawie opisanych problemów próbowaliśmy się skontaktować z Ryszardem Podkulskim, inwestorem galerii. Jednak nie odbierał telefonu.
***
O problemach na budowie City Center pisaliśmy już kilkakrotnie. Zwracaliśmy zwłaszcza uwagę na sprawę fundamentów obiektu. Inwestor zamienił palowanie na rzecz innych rozwiązań, zanim uzyskał tzw. pozwolenie zamienne, o czym pisały także inne gazety. Tymczasem grunt w okolicy budowy to tak zwana kurzawka, a więc bardzo niestabilne podłoże. Nadzór budowlany nie dopatrzył się jednak dziwnym trafem żadnych nieprawidłowości. Może teraz po naszym artykule urzędnicy z nadzoru wezmą się do roboty. W przeciwnym razie na budowie może dojść do tragedii. I to oni będą za nią ponosić współodpowiedzialność. Czyżby brak zainteresowania nadzoru budowlanego wynikał z wyjątkowej sympatii dla osoby inwestora? A może chodzi o coś innego…
Katarzyna Szczyrek



3 Responses to "Konflikt na budowie City Center. Poszło o kasę"