Konflikt radnych Rzeszowa

Radny Rozwoju Rzeszowa Wiesław Buż (z lewej) chce wygaśnięcia mandatu radnego PiS Marcina Fijołka (z prawej). Powód: adres zamieszkania. Fot. Wit Hadło (2)
Radny Rozwoju Rzeszowa Wiesław Buż (z lewej) chce wygaśnięcia mandatu radnego PiS Marcina Fijołka (z prawej). Powód: adres zamieszkania. Fot. Wit Hadło (2)

RZESZÓW. Radny proprezydenckiego klubu chce wygaśnięcia mandatu radnego PiS.

Brak poparcia ze strony PiS w sprawie powiększana miasta przerodził się w konflikt personalny. Atak wymierzony został w najmłodszego radnego, Marcina Fijołka (PiS), który od radnego Wiesława Buża (Rozwój Rzeszowa) usłyszał, że jako osoba niemieszkająca na stałe w Rzeszowie, nie ma prawa wypowiadać się w sprawach dotyczących miasta. PiS upomniał się o ukaranie Buża za „nieeleganckie” zachowanie. Buż najpierw radnego przeprosił, a już na kolejnej sesji podważył zasadność jego mandatu. – Traktuję to jako sprawę polityczną, dlatego nie będę tego komentował – mówi Marcin Fijołek, przewodniczący klubu PiS w RM.

– Przed wyborami samorządowymi w 2014 r. pan Marcin Fijołek wypełniając formularz zgody na kandydowanie ponownie wpisał adres zamieszkania w Rzeszowie. Wg mojej wiedzy, pod adresem wskazanym przez radnego Marcina Fijołka w ostatnich latach w lokalu mieszkała jedna osoba – jego właścicielka. Wobec powyższego należy domniemać, że oświadczenie radnego mija się z prawdą – przekonuje Wiesław Buż.

Radny utrzymuje, że Marcin Fijołek kandydował do RM Rzeszowa już w 2010 roku i to już wtedy musiał być wpisany do rejestru wyborców miasta Rzeszowa. Przytacza przepis ustawy Kodeksu wyborczego, zgodnie z którym prawo wybieralności do RM Rzeszowa posiadają osoby stale zamieszkujące na obszarze miasta Rzeszowa.

Podnosi także temat publicznoprawnego obowiązku dokonania zgłoszenia aktualizacyjnego w przypadku zmiany miejsca zamieszania nie później niż w terminie 30 dni, w którym nastąpiła zmiana danych. – Jeżeli więc radny Marcin Fijołek tak konsekwentnie twierdzi, że już od przeszło 8 lat mieszka w Rzeszowie, to zgodnie z prawem powinien złożyć w Urzędzie Skarbowym stosowne zgłoszenie aktualizacyjne – mówi Wiesław Buż. – W świetle przedstawionych argumentów należy poddać pod wątpliwość, że kandydat do Rady Miasta Rzeszowa posiadał prawa wybieralności i czy nie doprowadził swym postępowaniem do konieczności wszczęcia postępowania w sprawie stwierdzenia wygaśnięcia mandatu.

Politycznie nie ma to sensu
O merytoryczny komentarz Super Nowości poprosiły Romana Ryniewicza, dyrektora rzeszowskiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego. – Stałe zamieszkanie w pojęciu Kodeksu wyborczego nie oznacza stałego zameldowania. Osoba, które przenosi się do innej miejscowości, bo tam mieszka czy pracuje, a chce kandydować w wyborach do tamtejszej rady, składa wniosek do wójta/burmistrza/prezydenta o wpisane do rejestru wyborców. Po weryfikacji otrzymuje taką zgodę i to wystarczy – wyjaśnia.

W kodeksie nie ma jednoznacznego zapisu określającego, jaki czas dana osoba powinna przebywać wcześniej pod wskazanym adresem ani informacji o tym, że po objęciu mandatu powinna zameldować się na stałe. Należy do to indywidualnej oceny podmiotu wydającego decyzję. – Problem w tym przypadku polega na tym, że pan Marcin Fijołek nie przebywał pod wskazanym adresem zamieszkania – dodaje Romana Ryniewicz. Sprawa ta nie należy już jednak do kompetencji KBW.

Rada Miasta może wygasić mandat radnego, jeśli ten uzyskał go w gminie, gdzie nie zamieszkuje na stałe. Droga jest długa: najpierw skarga trafia do sądu wojewódzkiego, później kasacja do Sądu Administracyjnego w Warszawie. Koniec końców nie przełożyłoby to się jednak na rozkład sił politycznych w RM, bo z racji wielomandatowości okręgów, na miejsce radnego PiS i tak weszłaby osoba z tej samej partii, która zdobyła najwyższą liczbę głosów.

„Nie mam sobie nic do zarzucenia”
Marcin Fijołek od kilku lat wynajmuje mieszkanie w Rzeszowie, ale zameldowany jest w Lutczy, z której pochodzi. – Całe moje ostatnie lata życia koncentrowały się w Rzeszowie: poprzez miejsce zamieszkania, działalność, prace. Jako młody człowiek, student, przeniosłem się do Rzeszowa. W sytuacji, w jakiej się znalazłem (brak własnego mieszkania – przyp. red.), jest kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Słowa pana radnego Buża traktuję może nie jako atak, ale jako votum nieufności wobec osób, które przyjeżdżają do Rzeszowa – komentował na sesji Fijołek.

Dziś do sprawy odnosi się niechętnie. – Nie mam sobie nic do zarzucenia. Tę sprawę traktuję jako sprawę polityczną – mówi.

Ewelina Nawrot

14 Responses to "Konflikt radnych Rzeszowa"

Leave a Reply

Your email address will not be published.