Koniec edukacyjnego cyrku na Malcach

Maleńka, przytulna, ale bez możliwości dostosowania do wymogów współczesności. Szkoła, która jest dumą starego os. Malece zostanie, ale w okrojonej roli. Fot. Jerzy Mielniczuk
Maleńka, przytulna, ale bez możliwości dostosowania do wymogów współczesności. Szkoła, która jest dumą starego os. Malece zostanie, ale w okrojonej roli. Fot. Jerzy Mielniczuk

NISKO. Do pierwszej klasy uczęszcza dwóch uczniów. Drugiej nie ma, bo nikt się nie zgłosił. Kurator z Rzeszowa tego nie zauważyła, za to dostrzegła minister z Warszawy.

Publiczna Szkoła Podstawowa nr 6 będzie miała tylko trzy klasy, a nie osiem, jak chciała Podkarpacka Kurator Oświaty. Decyzję naszej kurator unieważniła Minister Oświaty. I dobrze, bo jest to po myśli gminy. Byłoby jeszcze lepiej, gdyby szefowa resortu oświaty podjęła decyzję w porę, czyli przed rozpoczęciem roku szkolnego, a nie trzy tygodnie później.

„Szóstka” to najmniejsza szkoła w pow. niżańskim i na pewno jedna z najmniejszych na Podkarpaciu. W ub. roku uczęszczało do niej 45 dzieci. Ciekawostką było to, że nie było klasy pierwszej i „zerówki”, bo nikt się do nich nie zgłosił. Logicznym jest, że w tym roku szkolnym nie ma klasy drugiej. Rodzice zapisali tylko dwoje dzieci do klasy pierwszej. Szkoła wręcz elitarna.

Burmistrzowi spadł kamień z serca
Elitarna dla uczniów, ale niebywale droga dla gminy. Ta dodawała rocznie 400 tys. zł do tego, co dostawała od rządu w ramach subwencji oświatowej. Szkoła ma jeszcze inny problem, poza demografią. Mieści się w małym starym budynku, który stoi na małym placu. Nie ma możliwości dobudowania chociażby małej sali gimnastycznej, a ta jak wiadomo jest niezbędna. Samorząd Niska kilka razy przymierzał się do likwidacji szkoły na Malcach, ja nazywa się osiedle na styku granic Niska i Stalowej Woli. W sprawie tej odbyło się kilka sesji, nawet była powołana nadzwyczajna komisja. Gdy została zapowiedziana ostatnia reforma oświaty, radni w całości opowiedzieli się za przekształceniem „Szóstki” w szkołę z klasami I-III i oddziałem przedszkolnym. Wtedy rozpoczęły się protesty.

„Weto” w każdej oświatowej uchwale samorządu przysługuje kuratorowi oświaty. Do szefowej Podkarpackiego Kuratorium dotarły protesty i ta nie zgodziła się na taką reformę. Znaczyło to, że w szkole musi być osiem klas, sala gimnastyczna i stołówka, bo tej też nie ma. Na rozbudowę samorząd musiałby wydać 5 mln. zł. Gmina z kurator poszła do sądu. Przegrała w kilku instancjach, ale w międzyczasie odwoływała się do Ministra Oświaty. Gdy zaczynał się rok szkolny, do „Szóstki” przyszli wszyscy uczniowie z poprzedniego roku, z jednym tylko wyjątkiem. Burmistrz próbował raz jeszcze namawiać rodziców, by posłali dzieci do nowej szkoły na sąsiednim osiedlu, albo nawet do Stalowej Woli. Na nic się to zdało. Aż tu przyszła decyzja z Warszawy. Burmistrzowi spadł kamień z serca, ale i wściekł się, że reakcja była spóźniona. – Ktoś jest temu zamieszaniu winien – mówi burmistrz Julian Ozimek. Zapewnia, że do 1 listopada będzie po sprawie. Rodzicom uczniów klas IV-VII pozostawił prawo wyboru nowej szkoły. Gdy wybiorą podstawówkę na niżańskim Os. 1000-lecia, zapewni autobus dowożący uczniów.

jam

Leave a Reply

Your email address will not be published.