Koniec głośnego procesu ws. zabójstwa pielęgniarki z Jasła

Janusz G. nie przyznaje się do winy. Mężczyzna, który odpowiada w procesie z wolnej stopy, w zamknięciu spędził około 10 miesięcy. Następnie został zwolniony z aresztu i na wolności przebywa do dzisiaj. Fot. Archiwum

KROSNO, JASŁO. Dla oskarżonego o morderstwo byłej żony Janusza G., prokurator żąda dożywocia. On sam twierdzi, że jest niewinny.

Przed Sądem Okręgowym w Krośnie zamknięto przewód sądowy w postępowaniu o zabójstwo 52-letniej Haliny G., pracownicy oddziału ratunkowego jasielskiego szpitala, o co oskarżony jest jej były mąż – 56-letni Janusz G. Ciała kobiety do dzisiaj nie udało się odnaleźć. Prokuratura żąda dla oskarżonego dożywotniego pozbawienia wolności. Jego obrona – uniewinnienia. Ogłoszenie wyroku w tej sprawie zaplanowano na 26 marca.

Ta jedna z najbardziej tajemniczych spraw ostatnich lat zaczęła się w 2014 r. od zawiadomienia syna Haliny G. o jej „zniknięciu”. W mieszkaniu kobiety ujawniono ślady krwi. Podejrzenie padło wówczas ja Janusza G., byłego męża kobiety. Ostatecznie mężczyzna został oskarżony o jej zabójstwo.

Proces Janusza G. ruszył w marcu ub.r. przed Sądem Okręgowym w Krośnie, jednak pod koniec ub.r. musiał rozpocząć się od nowa z powodu śmierci jednej z ławniczek.

Śledczy są zdania, że Janusz G. w nocy z wtorku na środę – z 5 na 6 sierpnia 2014 r., działając w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia Haliny G. i niestosując się do zakazu zbliżania się do niej, wszedł do jej domu i tam zaatakował ją, zadając jej co najmniej jeden cios ostrym narzędziem, najprawdopodobniej nożem, co skutkowało zgonem kobiety, a następnie wywiózł jej ciało i ukrył w nieustalonym miejscu. Choć kilkukrotnie podejmowano próby odnalezienia zwłok Haliny G. – przeszukano należący do Janusza G. skład złomu przy ul. Floriańskiej w Jaśle, ściągnięto georadar z Gdańska do spenetrowania znajdujących się pod nim tuneli i kanałów, ściągnięto nawet policjantów z Berlina z psami szkolonymi do tropienia ciał i zapachu krwi, ciała nie odnaleziono.

Janusz G. od samego początku nie przyznaje się do tego, jakoby widział się z Haliną G. tamtego wieczora, kiedy została zamordowana. – Wszyscy są przekonani, że to ja ją zabiłem. Czemu nikt nie bierze pod uwagę, że może porwał ją jakiś Ukrainiec, albo wyjechała na Baleary, może była komuś coś winna? Przecież gdybym ja tam był, to na miejscu byłyby moje ślady – mówił reporterce „Uwagi”.

Zdaniem prokuratury, wystarczające dla orzeczenia o jego winie są jednak ślady krwi Haliny G., które odnaleziono w jego w samochodzie oraz zapisy monitoringów, które pozwoliły ustalić trasę przejazdu jego samochodu – o godz. 20 wyjechał ze skupu złomu przy ul. Floriańskiej w Jaśle, gdzie mieszka i minął pierwszą kamerę. Po ponad dwóch godzinach kamery zarejestrowały jego powrót.

Zdaniem śledczych, motywem zbrodni jest konflikt byłych małżonków o majątek, a dokładnie o działkę, na której znajduje się skup złomu oraz magazyny. Działka wyceniona została na ok milion zł, Halina G. miała otrzymać połowę. Nazajutrz po zaginięciu kobiety miała odbyć się kolejna rozprawa. Jak ustalili dziennikarze „Uwagi”, jeszcze przed zaginięciem pielęgniarki, miał miejsce incydent z udziałem Janusza G. Partner Haliny G. opowiedział w programie, że kobieta została zaatakowana nożem przez byłego męża – zranił ją w rękę. Za ten czyn Janusz G. otrzymał wyrok w zawieszeniu.

Katarzyna Szczyrek

One Response to "Koniec głośnego procesu ws. zabójstwa pielęgniarki z Jasła"

Leave a Reply

Your email address will not be published.