Koniec procesu byłego wykładowcy akademickiego

59-letni Waldemar B., były pracownik naukowy Wydziału Medycznego Uniwersytetu Rzeszowskiego jest podejrzany o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Fot. Wit Hadło
Waldemar B. twierdzi, że to ofiara miała go zaatakować pierwsza. Fot. Archiwum

KROSNO, RZESZÓW. Dźgał nożem po twarzy i dobił taboretem. Wkrótce wyrok na Waldemara B.

W poniedziałek w Sądzie Okręgowym w Krośnie zakończył się proces w głośnej i bulwersującej sprawie makabrycznego zabójstwa 63-letniego mieszkańca Rymanowa-Zdroju, którego miał dopuścić się 60-letni Waldemar B., były pracownik Wydziału Medycznego Uniwersytetu Rzeszowskiego i były dyrektor rzeszowskiego sanepidu. Prokuratura żąda dla niego 25 lat pozbawienia wolności. On sam nie poczuwa się do winy, twierdząc, że… bronił własnego życia.

Do zabójstwa doszło z 9 na 10 stycznia 2016 r. w domku letniskowym w Rymanowie-Zdroju, który Waldemar B. odkupił od Piotra K. W nocy, w której doszło do tragedii, mężczyźni spotkali się, by wspólnie obejrzeć mecz. To właśnie wtedy, jak twierdzi prokuratura, Waldemar B. miał zmasakrować twarz i głowę 63-latka nożem i dobić go drewnianym stołkiem.

Proces Waldemara B. trwał 8 miesięcy – 60-latek zasiadł na ławie oskarżonych w lutym tego roku. Od samego początku oskarżony nie przyznaje się, jakoby umyślnie zabił Piotra K., twierdząc, że to ofiara pierwsza miała go zaatakować. – Nagle on krzyknął do mnie‚ „ja cię k…a zabiję”, zaczął mnie dusić, bić metalowym rozłupywaczem do drewna – relacjonował przebieg wydarzeń. On sam miał wówczas zacząć działać w obronie własnej, przebiegu tej obrony jednak nie pamięta… Jak ustalili śledczy, Piotr K. otrzymał 9 ciosów nożem w twarz w pozycji stojącej, a gdy upadł na podłogę, przynajmniej dwa razy z dużą siłą Waldemar B. miał uderzyć go krawędzią siedziska drewnianego taboretu w twarz. Mężczyzna doznał ran kłuto-ciętych twarzy oraz stłuczenia twarzoczaszki z wielomiejscowymi złamaniami. Wykrwawił się na śmierć.

Zdaniem prokuratury, Waldemar B. działał z bezpośrednim zamiarem zabójstwa. Obrona byłego wykładowcy próbowała jednak udowodnić przed sądem, że za koszmarnym morderstwem stoi… padaczka, na którą Waldemar B. ma cierpieć od czasu przebytej operacji neurochirurgicznej. Czy jednak sąd da temu wiarę? W grę wchodzi wieloletnie więzienie – prokurator domaga się dla oskarżonego kary 25 lat pozbawienia wolności (oraz zapłaty 150 tys. zł zadośćuczynienia dla wdowy po Piotrze K. i po 100 tys. zł dla jego 4 synów), rodzina zamordowanego żąda dla niego dożywocia. Obrońcy Waldemara B. wnioskowali natomiast o jego uniewinnienie lub uznanie, że działał w obronie koniecznej. Wyrok poznamy już za tydzień, bowiem na 9 listopada zaplanowane zostało jego ogłoszenie.

Katarzyna Szczyrek

2 Responses to "Koniec procesu byłego wykładowcy akademickiego"

Leave a Reply

Your email address will not be published.