Koniec procesu. Kiełb czeka na wyrok

Grzegorz Kiełb (w środku) od samego początku twierdzi, że to nie była łapówka związana z procedowaniem miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego lecz pożyczka na kampanię wyborczą. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Szokujące nagrania rozmów kluczowych świadków w procesie Grzegorza Kiełba.

Żona Dariusza Kołka, który przyniósł byłemu prezydentowi Tarnobrzega Grzegorzowi Kiełbowi 20 tysięcy złotych była ostatnim świadkiem w procesie 44-letniego samorządowca oskarżonego o przyjęcie łapówki. Kobieta dowiedziała się od sędziego, że była nagrywana przez męża, a scenopisy małżeńskich rozmów i kłótni trafiły do akt sprawy.

– Jestem zdziwiona, że mnie nagrywał. Nie wiedziałam – przyznała żona Dariusza Kołka, której sędzia Jacek Morzycki uświadomił, że mąż nagrywał prowadzone z nią rozmowy na dyktafonie. Ich treść została spisana i stanowi dowód w sprawie.

W poniedziałek, 29 kwietnia br. sąd odczytał 43-latce rozmowę, którą miała prowadzić z mężem w kwietniu 2017 r. Jest to dialog dotyczący planów zagospodarowania przestrzennego osiedli Mokrzyszów i Centrum w Tarnobrzegu. Małżonkowie rozmawiają o tym, że trzeba pilnować, aby ich plany inwestycyjne udało się zrealizować przed konkurencją. Część dialogu jest wykropkowana. Padają jednak i takie zdania: – Daj temu Kiełbowi jakieś pieniądze – mówi kobieta – No, ale jak daj? (pyta Dariusz Kołek). – No a co, jak już weźmie to zawsze będzie ku… stał po naszej stronie – odpowiada kobieta.

Świadek zapytana, czy pamięta tę rozmowę, przyznała, że nie przypomina jej sobie.

– To był normalna, luźna rozmowa – mówiła świadek. – W domu, w czterech ścianach, wtedy mówi się różne rzeczy, o znajomych, o sąsiadach. Jeśli powiedziałam coś takiego, to żartowałam. Mogłam to powiedzieć ze względu na bezsilność spowodowaną urzędniczą niekompetencją.  Tym, że to tak długo trwa. Plany zagospodarowania nie były w Tarnobrzegu uchwalone od lat. My od lat się staraliśmy o to, aby nasze inwestycje ruszyły. Jak się prowadzi interesy, to takich rozmów odbywa się dziesiątki. One trwają nieraz wiele godzin, po prostu ciągle się o tym mówi. I my też ciągle o tym mówiliśmy. Ale ja szczegółów takich rozmów nie przypominam sobie. Prowadzę różne interesy, nie tylko w Tarnobrzegu, naprawdę nie pamiętam wszystkiego. Nie przypominam sobie co mówiłam.

Obrońca Grzegorza Kiełba zapytał świadka, „uważa pani swojego męża za człowieka uczciwego i prawdomównego?” Świadek przyznała, że jest to trudne pytanie, a pouczona przez sąd, że może uchylić się od odpowiedzi, wybrała taką możliwość. Pytanie adwokata było związane z tym, że po szczegółowym odsłuchaniu nagrań rozmów małżonków K. pada tam z ust pani K. wiele zarzutów pod adresem pana Kołka.  – Nie masz żadnych zasad moralnych. I dalej: – Jesteś zakłamany, kłamiesz i przeinaczasz jak zwykle. Było też: – Ty kłamco, gorszego oszusta od ciebie to nie ma i bardziej zakłamanego człowieka – odczytał obrońca Grzegorza K. scenopis słów wypowiedziany przez świadka do Dariusza Kołka.

– Nie przypominam sobie takiej rozmowy – przyznała kobieta, ale no cóż życie. Tak, zdarzały się między mną i mężem kłótnie. Kłóciliśmy się o różne rzeczy, zależy od dnia. Czasem o interesy, czasem i inne sprawy. Nie wypieram się, że nieraz używałam wobec niego takich słów, ale i jemu zdarzyło się tak mówić do mnie. No życie po prostu. Życie.

Ze względu na trwającą wczoraj ponad pięć godzin rozprawę i wniosek obrońców oraz oskarżonego o wyznaczenie dodatkowego terminu na wygłoszenie mów końcowych i ogłoszenie wyroku, sąd zdecydował, że finał sprawy odbędzie się 10 maja br.

Grzegorzowi Kiełbowi, zgodnie z zarzutem jaki postawiła mu Prokuratura Krajowa, grozi za przyjęcie korzyści majątkowej do 8 lat pozbawienia wolności. Oskarżony utrzymuje, że pieniądze nie były łapówką, ale pożyczką na poczet kampanii wyborczej.

Małgorzata Rokoszewska

Leave a Reply

Your email address will not be published.