Koniec protestu w sanockim szpitalu?

Średnia pensja laborantki w sanockim szpitalu to nieco ponad dwa tysiące złotych na rękę. – Tak się nie da godnie żyć – mówią. Foto: Martyna Sokołowska

SANOK. Wszystkie laboratoria diagnostyczne w sanockim szpitalu, które z powodu protestu były nieczynne, funkcjonują już normalnie.

W poniedziałek w pracy stawiła się większość pracowników, którzy w ubiegłym tygodniu przebywali na urlopach bądź zwolnieniach lekarskich. Kadry jest na tyle, że można było przy-wrócić normalne funkcjonowanie laboratorium, zakładu mikrobiologii oraz pracowni RTG. – Koleżanki wróciły z chorobowego i od dzisiaj pracujemy już w normalnym trybie – potwierdza Gabriela Bąk, kierownik laboratorium analitycznego w sanockim szpitalu.

Dodaje, że to wcale nie oznacza końca protestu. – We wtorek mamy spotkanie związkowe, na którym zapadnie decyzja o tym, co dalej. Wprawdzie nie możemy podjąć bar-dziej radykalnej formy protestu ze względu na podpisane w ubiegłym roku porozumienie z dyrektorem, które uniemożliwia nam np. podjęcie strajku, ale na pewno się nie poddamy i będziemy nadal walczyć – powiedziała nam. Mowa o porozumieniu, które związki w sanockim szpitalu podpisały z dyrekcją placówki po ubiegłorocznym strajku głodowym pielęgniarek i położnych. Biały personel wywalczył podwyżki, ale jednym z warunków dyrekcji był postulat, że związki na czas porozumienia, które ma obowiązywać trzy lata, nie będą wszczynać sporu zbiorowego, a co za tym idzie, i strajkować. – Wprawdzie nasz związek wtedy jeszcze nie istniał, ale ubiegłoroczne ustalenia nas też obowiązują – mówi Gabriela Bąk. Szpital ma opracowany plan Protest w sanockim szpitalu rozpoczął się w miniony poniedziałek (1 października). Laboratoria z powodu braku personelu były przez cały tydzień nieczynne. Wykonywane były tylko badania pacjentów przebywających w sanockim szpitalu i to tylko te niezbędne do wykonania zaplanowanych wcześniej zabiegów i operacji, lub gdy występowało bezpośrednie zagrożenie zdrowia lub życia pacjenta. W piątek pacjenci ze skierowaniami zewnętrznymi mogli wykonać badania w punkcie pobrań krwi przy ulicy 800-lecia oraz Lipińskiego. – Wszystkie pozostałe ba-dania, jakich szpital z uwagi na małą liczbę personelu nie mógł zrealizować na miejscu, zlecaliśmy zewnętrznej firmie – powiedział nam Grzegorz Panek, zastępca dy-rektora ds. administracyjnych SP ZOZ w Sanoku. Koszt, jaki placówka poniosła z tego tytułu, nie jest jeszcze znany. – Będziemy znali dokładną kwotę, kiedy otrzymamy fakturę – mówi wicedyrektor sanockiego szpitala. W ten sam sposób, zlecając badania na zewnątrz, szpital będzie sobie radził, kiedy ponownie dojdzie do paraliżu pracy laboratoriów -informuje nas Grzegorz Panek W sanockim szpitalu pracuje około 90 diagnostów, laborantów i fizjoterapeutów. W ubiegłym tygodniu ponad połowa przebywała na urlopach i zwolnieniach lekarskich. W ten sposób protestują i walczą o podwyżki obiecane przez rząd. Do strajku przystąpiło ponad 100 placówek w całej Polsce. W Warszawie szefowie związków nie wykluczają podjęcia strajku głodowego.

Martyna Sokołowska

Leave a Reply

Your email address will not be published.