Koniec Res-Drobu i smrodu?

Wierzyciele wystosowali do sądu wniosek o upadłość Res-Drobu, który zalega im z płatnościami. Mieszkańcy osiedla 1000-lecia czekają z kolei na decyzję o likwidacji uciążliwego dla nich zakładu. Fot. Wit Hadło

Wierzyciele domagają się od zarządu firmy Res-Drob spłaty blisko pół miliona zł zadłużenia. Zgłosili oni już wniosek do rzeszowskiego Sądu Rejonowego o ogłoszenie upadłości firmy drobiarskiej. Gdyby do niej rzeczywiście doszło, byłaby to pomyślna wiadomość dla 4 tysięcy mieszkańców osiedla 1000-lecia, którzy od ponad dekady muszą się zmagać z fetorem i hałasem, pochodzącymi ich zdaniem właśnie z Rzeszowskich Zakładów Drobiarskich.

– Do części mieszkańców osiedla 1000-lecia dotarła informacja, że Rzeszowskie Zakłady Drobiarskie Res-Drob mogą upaść – poinformował nas wczoraj Mieczysław Doskocz, przewodniczący Rady Osiedla 1000-lecia w Rzeszowie. – Naszym zdaniem likwidacja tego szkodliwego zakładu, z którego czuć smród i słychać hałas, to jedyne rozwiązanie tego problemu. Czekamy na decyzję o upadłości. Rozmawiałem już w tej sprawie z Wydziałem Ochrony Środowiska i Rolnictwa Urzędu Miasta, żeby rozpatrzyć dokładnie sytuację zakładu. Zamierzam jeszcze spotkać się Jolantą Kaźmierczak, wiceprezydent Rzeszowa, i zorientować się, co w tej sprawie mogą zrobić władze miasta – dodał.

Zadłużenie na blisko pół mln zł

jakiej wysokości jest zadłużenie Res-Drobu wobec wierzycieli? – Do sądu zgłosiło się trzech wierzycieli, ale jeden wniosek 28 marca został zwrócony z powodów formalnych, bo przygotowany został w formie papierowej, a nie elektronicznej – wyjaśnia Marian Berezowski, prezes Sądu Rejonowego w Rzeszowie. – Wierzytelności nie są wysokie. Jeden wierzyciel domaga się spłaty 149 tysięcy złotych, a drugi ok. 305 tys. zł – wyjaśnia. Dlatego też 22 marca br. w Krajowym Rejestrze Postępowań Upadłościowych opublikowano obwieszczenie o złożeniu wniosku o ogłoszenie upadłości Res-Drobu, firmy zatrudniającej ok. 200 osób. O szczegóły związane z wierzytelnościami zapytaliśmy przedstawiciela firmy Res-Drob. – To nie zarząd naszej firmy złożył wniosek o upadłość – mówi pracownik biura zarządu Rzeszowskich Zakładów Drobiarskich. – Zrobił to wierzyciel. Prowadzimy rozmowy z wierzycielami i zaproponowaliśmy spłatę zobowiązań, ale na raty. Jednak wierzyciele nie wyrazili na to zgody – precyzuje.
Lokatorzy: – Upadłość? Najlepsze rozwiązanie
Mieszkańcy osiedla w ostatnich latach wielokrotnie protestowali przeciw istnieniu takiego zakładu w centrum Rzeszowa. Zgłaszali również wnioski do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska o przeprowadzenie kontroli. Usłyszeli jednak od urzędników absurdalne wyjaśnienia (choć zgodne z obowiązującym prawem), że nie da się określić czy z zakładu… pachnie czy śmierdzi, bo wciąż Sejm nie uchwalił przepisów dotyczących ustawy odorowej. Smród był odczuwalny m.in. z przyzakładowej podczyszczalni ścieków, która miała zostać zbudowana niezgodnie z prawem i bez pozwolenia na budowę. Jednak prokuratura w Rzeszowie umorzyła postępowanie w tej sprawie, nie dopatrując się przestępstwa. Podczyszczalnia mogła nadal działać, bo choć Res-Drob nadal smrodził, to prokuratura nic nie poczuła. Obecnie przykre zapachy wydobywające się z Res-Drobu są wprawdzie mniej intensywne niż latem, ale i tak są odczuwalne i uciążliwe. Lokatorzy bloków, którzy mieszkają w pobliżu zakładu, z tego powodu nie mogą otworzyć okien. Jednak nawet przy ich zamknięciu czuć w mieszkaniach odór.
Przewodniczący RO 1000-lecia dodał w rozmowie z nami, że dla mieszkańców upadłość zakładu drobiarskiego byłaby pomyślna. Jednak obawiają się oni, że to może być tylko trik ekonomiczny ze strony zarządu firmy. Upadłość nie będzie bowiem równoznaczna z likwidacją Res-Drobu, gdyż przejmie ją komisarz powołany przez sąd i zakład dalej prowadziłby produkcję. Tak było w poprzednich latach, gdy obiecywano, że zakład zostanie przeniesiony poza Rzeszów – do Sieniawy lub w okolice Sokołowa Młp.

Trudna sytuacja

Dla zakładu Res-Drob ostanie dwa lata były bardzo trudne pod względem finansowym. Z powodu wybuchu pandemii koronawirusa, surowiec drobiowy na rynku był niedostępny. Dodatkowo jeszcze pozamykano hotele i restauracje, gdzie najczęściej trafiały kurczaki. Dodatkowym problemem jest to, że dotąd firma nie dostała pieniędzy z tzw. tarczy antykryzysowej, mimo że zarząd złożył wniosek o pokrycie strat, które wynikły z powodu pandemii.

Mariusz Andres

23 Responses to "Koniec Res-Drobu i smrodu?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.