Koniec Tadeusza Ferenca

Prezydent Tadeusz Ferenc, w dniu swoich 81 urodzin, kończy 18-letnią prezydenturę. Fot. Wit Hadło

Jeszcze kilka dni temu nikt się tego nie spodziewał. Tadeusz Ferenc, po 18 latach sprawowania funkcji prezydenta Rzeszowa, w dniu swoich 81. urodzin ogłosił, że rezygnuje ze stanowiska. – To był zaszczyt – tłumaczył. Podczas konferencji prasowej namaścił na swojego następcę wiceministra sprawiedliwości Marcina Warchoła. Decyzja Ferenca wzbudziła spore zaskoczenie w lokalnym środowisku.
– Rozpoczyna się gra o prezydenturę – słyszymy w kuluarach.

Do niedawna nikomu nawet przez myśl nie przeszło, że prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc zrezygnuje z funkcji włodarza miasta. Ta wiadomość spadła na mieszkańców jak grom z jasnego nieba. Pierwsze nieoficjalne doniesienia w tej sprawie zaczęły pojawiać się w poniedziałek wieczorem. We wtorek niemal pewne już było, że samorządowiec poda się do dymisji. Potwierdzali to także jego najbliżsi współpracownicy z ratusza. Wszelkie wątpliwości rozwiała środowa konferencja prasowa, na której włodarz poinformował o swojej decyzji.
– Ponad 18 lat temu zostałem prezydentem Rzeszowa (…) przyszedł jednak moment, że podjąłem decyzję o rezygnacji z funkcji. To był dla mnie honor i zaszczyt – mówił Ferenc. Powodem odejścia ze stanowiska ma być ogólne osłabienie i pogorszony stan zdrowia. Niedawno włodarz chorował na COVID-19. Dwukrotnie trafił do szpitala. Choroba mocno odcisnęła na nim piętno. Widać i słychać to było także w trakcie konferencji prasowej, kiedy kilkukrotnie łamał mu się głos. Co znamienne, decyzja o rezygnacji z prezydentury została ogłoszona w dniu jego 81. urodzin.

Ferenc: – Prezydentem Marcin Warchoł

– Jestem przekonany, że moim ukochanym miastem kierować będą ludzie mądrzy, uczciwi, i otwarci na problemy mieszkańców. Taką osobą jest minister Marcin Warchoł, który gwarantuje dalszy rozwój Rzeszowa. Bezwzględnie popieram jego kandydaturę – przekonywał Ferenc. Przypomnijmy; od ostatnich wyborów parlamentarnych obaj politycy ściśle ze sobą współpracowali. To dzięki ich dobrym relacjom udało się miastu odzyskać zamek Lubomirskich.
– To koniec pewnej epoki, która zapisze się w dziejach naszego miasta złotymi zgłoskami. To także smutny dzień, ale prezydent zostawia Rzeszów jako lidera w wielu dziedzinach – przekonywał wiceminister. – Zrobię wszystko, aby zaufania prezydenta nie zawieść i dalej dynamicznie rozwijać miasto. Będę startował w wyborach jako kandydat obywatelski, bezpartyjny i niezależny. Rezygnuję z polityki warszawskiej na rzecz pracy dla Rzeszowa – dodawał.
Warchoł deklarował także, że Ferenc „zbudował kapitalną drużynę ludzi”, dlatego jeśli zostanie prezydentem, nie będzie redukował zatrudnienia. – Zwycięskiej drużyny się nie zmienia. Zobowiązuję się, aby zachować stan zatrudnienia. Przygotowałem w związku z tym oświadczenie – wyjaśniał. Polityk podkreślał, że będzie również kontynuował realizację rozpoczętych inwestycji. Wspomniał m.in. o budowie Podkarpackiego Centrum Lekkiej Atletyki czy Wisłokostrady.

Rozpoczyna się gra

Dymisja prezydenta Ferenca stała się rzeczywistością. Teraz, według prawa, w mieście wyznaczony ma zostać komisarza wyborczy, którego wybierze premier RP. Mianowana osoba będzie zarządzać Rzeszowem do 90 dni, aż rozstrzygną się przyspieszone wybory. Czy Marcin Warchoł będzie chciał pełnić funkcję komisarza?
– To decyzja premiera i każda będzie dobra (…) Ja zajmuję się w tym momencie planami do startu w wyborach – mówił wczoraj Warchoł.
Rodzi się także pytanie, kto będzie ubiegał się o fotel prezydenta Rzeszowa. Wiadomo już, że pierwszym kandydatem jest Marcin Warchoł. Z obozu PiS niemal murowanym faworytem do tej roli jest obecna wojewoda Ewa Leniart. To polityk, której głos w regionie niezwykle się liczy i która cieszy się popularnością. Od dawna mówi się również o Konradzie Fijołku, który jest szefem Rozwoju Rzeszowa, i który również ma spore aspiracje. Kandydatów z pewnością będzie więcej, niewykluczone, że Koalicja Obywatelska czy też Lewica wystawią głośne nazwiska.

„Warchoł? Jestem niemile zaskoczony”

Wczoraj niektórzy samorządowcy oraz środowiska polityczne wskazywały, że „obecność na konferencji Warchoła obok zmęczonego i osłabionego prezydenta była nieodpowiednia”. Niepochlebne komentarze dotknęły także samego włodarza, któremu zarzucano, że zamiast namaścić do roli prezydenta „człowieka z wewnątrz” znalazł go poza Rzeszowem. Jak temat oceniają politycy z regionu? – Jestem niemile zaskoczony, bo cała ta sytuacja świadczy o tym, że prezydent nie potrafił wychować swojego następcy. Minister Warchoł ma spore zdolności organizacyjne i intelektualne, ale jemu oraz Ministerstwu Sprawiedliwości brakuje czegoś, co można było określić jako przyzwoitość – podkreślał Andrzej Dec, przewodniczący Rady Miasta Rzeszowa. W podobnym tonie na Facebooku wypowiedziała się europosłanka Elżbieta Łukacijewska. – Ku mojemu zdumieniu Pan Prezydent poparł człowieka od Ziobry, z partii, która za nic ma prawo, demokrację i sprawiedliwość – oświadczyła.

18 lat rządów

Czego by jeszcze nie napisać, dziś kończy się pewna era. Tadeusz Ferenc rządził Rzeszowem 18 lat. W wyborach samorządowych w 2002 r. pokonał prezydenta Andrzeja Szlachtę, a w kolejnych potyczkach nie dał większych szans chociażby Jerzemu Cyprysiowi czy Wojciechowi Buczakowi. Warto odnotować, że za jego kadencji budżet miasta zwiększył się z 300 mln zł do blisko 2 mld zł, a liczba mieszkańców wzrosła do ponad 196 tys. mieszkańców. Z drugiej strony wiele osób krytykowało prezydenta chociażby za brak miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego i za to, że miasto staje się „betonozą”. Więcej o historii prezydentury Tadeusza Ferenca przeczytają Państwo w jutrzejszym wydaniu „Super Nowości”.

Kamil Lech

70 Responses to "Koniec Tadeusza Ferenca"

Leave a Reply

Your email address will not be published.