Koniec z frycowym?

Obrona Chojniczanki nie jest monolitem. Oby napastnik Stali Szymon Sobczak (biała koszulka) potrafił to wykorzystać. Fot. Bogdan Myśliwiec
Obrona Chojniczanki nie jest monolitem. Oby napastnik Stali Szymon Sobczak (biała koszulka) potrafił to wykorzystać. Fot. Bogdan Myśliwiec

I LIGA. W Mielcu czekają na spektakularny występ drużyny, która w imponującym stylu awansowała na zaplecze ekstraklasy. Może uda się w Chojnicach?

– Potrzebujemy ciszy i spokoju. Oraz pierwszej wygranej, żeby zawodnicy uwierzyli we własne umiejętności – mówi Super Nowościom Jacek Orłowski, prezes Stali Mielec. Beniaminek już w piątek zamelduje się w Chojnicach, gdzie nie wygrał dotąd żaden zespół.

Po zawstydzających 0-6 z Wigrami Suwałki i 1-4 z Chrobrym Głogów w Mielcu nikogo nie wzywano na dywanik. – Nocne rozmowy Polaków? Również nic z tych rzeczy – śmieje się Orłowski. – Mamy zaufanie do piłkarzy i sztabu szkoleniowego. Wszyscy wiemy, że Stal potrafi grać dużo lepiej. Nerwowe ruchy ze strony zarządu byłyby najgorszym rozwiązaniem. Apelujemy do kibiców o cierpliwość. Każdy beniaminek płaci frycowe. Mam nadzieję, że najgorsze za nami, że od meczu z Chojniczanką zaczniemy stawać na nogi – kontynuuje szef Stali. Jego zdaniem, problemy zespołu biorą się stąd, iż nie wszyscy zawodnicy umieją poradzić sobie ze stresem. W Chojnicach szansę dostaną ci, którzy rzadko podnosili się z ławki rezerwowych. – Może coś się ruszy – życzy sobie Orłowski. – Nie namówi mnie pan jednak na dyskusję o personaliach. Nigdy nie wtrącałem się do pracy trenera Janusza Białka, choć oczywiście czasem korciło mnie, by mu coś podpowiedzieć. Janusz ma jednak pełne zaufanie zarządu. Wierzymy, że wyprowadzi Stal na prostą.

Obrona piętą achillesową
Sam Białek od dłuższego czasu powtarza: – Sfera psychiczna, mentalna, motywacyjna musi być na najwyższym poziomie. Chojniczanka to trudny przeciwnik, ale graliśmy z nim niedawno, więc na pewne rzeczy będziemy przygotowani – przypomina sierpniowy mecz Pucharu Polski. Mielczanie przegrali na Pomorzu 0-2 i teraz też muszą się mieć na baczności. Zespół Macieja Bartoszka koniecznie chce zapomnieć o porażce z Miedzią i wreszcie zdobyć na własnym boisku 3 punkty. O ile bowiem remis z Zagłębiem Sosnowiec przyjęto w Chojnicach ze zrozumieniem, o tyle 1-1 ze Zniczem i 3-3 z Wisłą uznano za niepowodzenie. W tym ostatnim meczu Chojniczanka prowadziła już 3-1, co może stanowić podpowiedź dla Stali, że warto naciskać przeciwnika, bo jego obrona nie jest monolitem. W scementowaniu pomorskiej drużyny pomóc ma Łukasz Budziłek, były bramkarz Legii Warszawa i Lechii Gdańsk pozyskany w ostatnim dniu okienka transferowego. Efekty są na razie mizerne. Chojniczanka straciła już 13 goli, gorsze pod tym względem są tylko: Znicz (14) i właśnie Stal (17).

Fonfara na pomoc
Chojniczanka jest mocniejsza kadrowo, ale w piątek Stal może być nieobliczalna. Co prawda ze składu, najprawdopodobniej, wypadł Mateusz Cholewiak (skręcił staw skokowy podczas zajęć), ale w linii obrony i pomocy i tak zajdą spore zmiany. Trener Białek liczy na doświadczenie Grzegorza Fonfary, a zawodnik mający za sobą ponad 170 meczów w ekstraklasie dobrze wie, czego od niego oczekują. – Jestem w Stali, by pomóc na boisku i poza nim. Potencjał w zespole jest duży, pytanie tylko, kiedy nastąpi przełamanie. W każdym razie optymistycznie patrzę w przyszłość – stwierdził 33-letni środkowy pomocnik.

CHOJNICZANKA – STAL
Piątek, godz. 19

Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.