
RZESZÓW. Na redakcyjnym dyżurze skontaktował się z nami pan Robert, który jest zawodowym kierowcą i na co dzień jeździ samochodami ciężarowymi.
– Mam już dość i wielu moich kolegów również słuchania podczas wielogodzinnej jazdy nieodpowiedzialnych gówniarzy, którzy sobie robią jaja, opowiadają jakieś niestworzone historie – mówi.
CB-radio to także, znakomity antyradar dla „rajdowców”. Policjanci jednak przyznają, że takie ostrzeżenia działają często prewencyjnie, a o to przecież chodzi, żeby kierowcy nie jeździli jak szaleńcy.
Na kilku wspólnych patrolach z policjantami jeździliśmy nieoznakowanym radiowozem z wideorejestratorem w poszukiwaniu „rajdowców”. Na trasie widzieliśmy mnóstwo samochodów z charakterystyczną anteną na samochodzie. I to ci kierowcy często pędzili na złamanie karku. Gdy namierzyliśmy jeden z takich samochodów, kierowca auta natychmiast wcisnął hamulce i zjechał na prawy pas. Mijając go tylko uśmiechnął się do nas.
W policyjnym radiowozie można było co chwilę usłyszeć komunikaty, gdzie znajduje się nasz radiowóz. – Właśnie mijają kościół w Trzcianie – ktoś mówił przez CB-radio. Po chwili ktoś dodawał, że zawracamy. Dosłownie w każdym miejscu widzieli nasz radiowóz. Jak twierdzą niektórzy policjanci nie chodzi o dawanie kary, a o to, żeby kierowcy przestrzegali przepisów, a ci ostrzegając się przez CB, zwalniają.
ga



8 Responses to "Koniec z rozmowami przez CB-radio"