Konkurs jak z realnego socjalizmu

Mariusz-Włoch1Główną rolę w odzyskaniu przez Polskę niepodległości w latach 80. ubiegłego stulecia odegrał Lech. Jednak nie Lech Wałęsa, ale Lech Kaczyński. Tak przynajmniej wynika z doboru tematyki konkursu zorganizowanego dla uczniów na Podkarpaciu, nad którym patronat przyjął marszałek Sejmu Marek Kuchciński. Konkurs został rozpisany „dla uczczenia 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę” i odbywa się pod hasłem: „Warto być Polakiem”. Tematy są ściśle określone, ale tu niespodzianka – chociaż konkurs jest o 100-leciu niepodległości, każdy z tematów dotyczy Lecha Kaczyńskiego.

Wygląda jak żart, a nie jest. Mimo że działalność prezydenta Lecha Kaczyńskiego nie mogła sięgać czasów tak odległych i z rocznicą odzyskania niepodległości w 1918 r. nie może mieć nic wspólnego, akurat jego postać wybrali jako główną – a w zasadzie jedyną – organizatorzy konkursu. A są nimi działacze NZSS Solidarność, radni PiS: Grzegorz Nieradka z Iwonicza-Zdroju, Maciej Kamiński z Przemyśla oraz Piotr Kozak z Jarosławia, jak również regionalni posłowie PiS: Anna Schmidt-Rodziewicz i Piotr Babinetz oraz europoseł z tego samego ugrupowania Tomasz Poręba, który jest zresztą fundatorem głównej nagrody dla zwycięzców konkursu, czyli wycieczki do Brukseli.

Łudziłem się, że czasy kiedy partyjne kukły ogłupiały dzieci i fałszowały historię minęły bezpowrotnie. Okazuje się jednak, iż każda epoka ma swoich wazeliniarzy, którzy prąc do władzy i potem aby utrzymać się przy niej, będą poddawać partyjnej indoktrynacji nasze dzieci i wnuki. I na to zgody nie ma i nie będzie! Każdy ma prawo do organizowania konkursów na różne tematy, ale ogłupianie dzieciaków pod z góry założoną tezę partyjną przypomina czasy realnego socjalizmu. Należę do pokolenia Polaków, którym podobne sławiące kult jednostki konkursy organizowano w szkole pod hasłem: „Kto jest twoim idolem i dlaczego towarzysz Lenin”. Buntowałem się wtedy i buntuję się dzisiaj. Jeśli partia rządząca chce w ten sposób pozyskać wyborców, to niech organizuje podobne konkursy wśród swoich wyznawców. Ale odczepcie się od dzieci! Mam świadomość tego, że łatwiej jest pisać historię na nowo wśród uczniów, bo oni tamtych czasów nie pamiętają. Ale wciąż żyje ponad 20 milionów Polaków, którzy pamiętają i strajki z Sierpnia 1980 r., i porozumienia z robotnikami, stan wojenny oraz strajki z 1987 i 88 roku. Widzieli na własne oczy, kto wówczas stanął przeciwko partyjnej dyktaturze PZPR. I ludzi, którzy mieli odwagę zaryzykować wszystko w tamtych latach, nie trzeba „wygumkowywać” ze świadomości młodego pokolenia. Nie chciałby tego zapewne sam śp. Lech Kaczyński, który był fajnym i mądrym facetem, specjalistą z zakresu prawa pracy. I to w tej dziedzinie doradzał ludziom Solidarności w latach 80. i przy Okrągłym Stole. Nie był na pewno zwolennikiem kultu jednostki i dzieleniu ludzi na lepszy i gorszy sort. Wiedział, że Polska potrzebuje silnego prezydenta.

Jednak największą słabością Polski jest to, że nie mamy charyzmatycznego przywódcy, takiego z prawdziwego zdarzenia. I nie mamy celów narodowych. W latach 80. i 90. ubiegłego stulecia marzyliśmy o wolności, o członkostwie w NATO i UE. Wokół tego się jednoczyliśmy. Może prezydent, premier albo prezes powinien wejść teraz na beczkę i powiedzieć, że do 2035 r. będziemy mieli nie 38 ale 50 mln obywateli. Albo że będziemy mieli najniższe w Europie podatki oraz najlepsze na świecie prawo dla małych i średnich firm i dzięki temu zjadą tu setki tysięcy przedsiębiorców z zagranicy. Nie twierdzę, że to musi być to, ale wokół konkretnych, ważnych spraw, może udałoby się cementować nasze społeczeństwo, budować solidarność ludzi, a nie ich dzielić i dodatkowo jeszcze ogłupiać młodzież. Muszą się na to zgadzać wszystkie partie, które idą po władzę. Jeśli tego nie będzie,  nigdy nie staniemy się solidarnym narodem. Będziemy plemionami, które okładają się maczugami po „zdradzieckich mordach”. I to jest straszne.

Redaktor Mariusz Włoch

14 Responses to "Konkurs jak z realnego socjalizmu"

Leave a Reply

Your email address will not be published.