
Organizowany przez Urząd Miasta konkurs na prowadzenie schroniska dla bezdomnych zwierząt w 2021 r. wygrało stowarzyszenie „Oaza” i dostało na ten cel 652 tys. zł. Sęk w tym, że jego oferta była droższa od proponowanej przez konkurenta. Kontrowersje wzbudza także fakt, że byłym prezesem „Oazy”, jest… radny Tomasz Róg, który reprezentuje tę samą opcję polityczną co prezydent Jacek Wiśniewski.
Podobne emocje towarzyszyły ubiegłorocznemu wyborowi stowarzyszenia „Oaza” jako operatora mieleckiego przytuliska. Opozycja wytykała m.in. fakt, że byłym prezesem „Oazy” był Tomasz Róg, który kiedy został radnym (z ramienia prezydenckiego komitetu razem dla Ziemi Mieleckiej), „zdegradował się” do członka tego stowarzyszenia.
Komisja z 9 urzędnikami
Teraz historia się powtarza. Znów wybrano „Oazę”, z tą różnicą, że był konkurs, w którym o opiekę nad schroniskiem walczyły dwie organizacje. – Obie oferty oceniała 10-osobowa komisja, w której skład weszli pracownicy Urzędu Miasta oraz przedstawiciel organizacji pozarządowej. Prace trwały wiele godzin, wnioski zostały dokładnie rozczytane i przeanalizowane. Były wątpliwości i pytania – mówiła Adriana Miłoś, wiceprezydent miasta.
Obie oferty pozytywnie oceniono pod kątem formalnym. W części merytorycznej brano pod uwagę kilka aspektów, w tym m.in.: koszty realizacji zadania, proponowaną jakość proponowanych usług, udział środków własnych, a także wkład rzeczowy. Finalnie fundacja „Animals Mielec” otrzymała 10 punktów, natomiast stowarzyszenie „Oaza” – 12.
Tak dbamy o finanse miasta?
Z takim werdyktem nie może pogodzić się radny Jarosław Szczerba. Uważa on, że jest to działanie na niekorzyść budżetu miasta. – Obie organizacje zostały pozytywnie ocenione pod względem formalnym i merytorycznym. Czym w tej sytuacji powinno się kierować się przy wyborze organizacji, która będzie prowadzić schronisko? Przede wszystkim finansami publicznymi, czyli pieniędzmi wszystkich mieszkańców Mielca. Nie zrobiono tego – grzmi.
– Na prowadzenie przytuliska miasto przeznaczyło 652 tys. zł. „Oaza” poszła na maksa i wzięła wszystko. „Animalsi” zaproponowali o 20 tys. zł mniej. Korzystniejszą ofertę złożyli też przy wkładzie własnym. Oświadczyli, że włożą w schronisko więcej o 130 tys. zł. Mimo to przegrali. Czy tak powinna wyglądać dbałość o finanse publiczne? Chyba nie. Podobno zaważyła ocena merytoryczna, która z natury rzeczy jest bardzo subiektywna.
– Przyglądałem się pracy komisji i widziałem ileż to „kontrowersji i problemów” budziła oferta „Animalsów”, a przy „Oazie” płynęła sama słodycz – irytował się radny.
Kryteria określił prezydent
Jak się okazuje, „Oaza” wygrała również miejski konkurs na opiekę nad kotami wolno żyjącymi. Prezydent zaproponował na to zadanie 22,5 tys. zł. Tu również, jak mówi Szczerba, „Animalsi” deklarowali mniejszą cenę i większy wkład własny. Mimo to przegrali.
Joanna Grabiec, radca prawny Urzędu Miasta, tłumaczyła, że oba konkursy nie zostały ogłoszone w trybie ustawy prawo zamówień publicznych, gdzie decydują kwestie finansowe, ale w trybie ustawy o działalności pożytku publicznego i wolontariacie. A więc w tym wypadku wiążące były kryteria, które w specjalnym zarządzeniu określił prezydent miasta.
Paweł Galek



One Response to "Konkurs na przytulisko był ustawiony?"