Konrad Fijołek był inwigilowany Pegasusem?

Sztabowcy Fijołka już na początku kampanii zastanawiali się, czy ktoś nie donosi o ich planach konkurencji. Fot. Grzegorz Bukala

– Znano każdy nasz krok. To nie mógł być przypadek – mówi cytowana przez Korso24, osoba, która miała być blisko sztabu wyborczego Konrada Fijołka. Portal sugeruje, że w czasie wyborów na prezydenta Rzeszowa kandydat opozycji mógł paść ofiarą inwigilacji. Czy to możliwe? – Nie mamy żadnych dowodów ani przesłanek, które potwierdzałyby te informacje – oświadcza Marzena Kłeczek-Krawiec, rzecznik prezydenta.

Portal Korso24 twierdzi, że sztabowcy Fijołka już na początku kampanii zastanawiali się, czy ktoś nie donosi o ich planach konkurencji. Gdy podjęto decyzję o tym, by przez telefon nie poruszać ważnych kwestii dotyczących kampanii, sytuacja miała się uspokoić. Ostatecznie Konrad Fijołek pokonał Marcina Warchoła, Ewę Leniart oraz Grzegorza Brauna.
Kilka miesięcy po tym zwycięstwie media obiegła zaskakująca informacja, że kandydat opozycji, podobnie jak Roman Giertych, senator Krzysztof Brejza (szef kampanii wyborczej Koalicji Obywatelskiej), czy prokurator Ewa Wrzosek mógł być inwigilowany za pomocą szpiegującego oprogramowania Pegasus.
– Na chwilę obecną istnienie domniemanego podsłuchu jest dla nas wyłącznie faktem medialnym, ponieważ nie mamy żadnych dowodów ani przesłanek, które potwierdzałyby te informacje – oświadcza Marzena Kłeczek-Krawiec, rzecznik prezydenta Rzeszowa. – Dowiedzieliśmy się o tym z artykułu na portalu Korso24, ale tam też nie ma żadnych konkretów, więc trudno się do tego odnieść. Teoretycznie to mogło być możliwe, ale nie musiało – dodaje. Rzeczniczka zauważa, że w czasie kampanii wyborczej zazwyczaj zachowuje się daleko idącą ostrożność. – Spraw bardzo ważnych nie załatwia się przez telefon, więc trudno powiedzieć, czy faktycznie coś wyciekło, czy to tylko czyjeś domniemania – zaznacza.
Po doniesieniach o szpiegowaniu Giertycha czy Brejzy politycy opozycji zapowiedzieli, że będą sprawdzać, czy na ich telefonach również nie ma szkodliwego oprogramowania. Konrad Fijołek na razie nie zamierza tego robić. – Nie mam informacji, żeby pan prezydent chciał to weryfikować. Jest zajęty bieżącymi sprawami miasta i to jest dla niego na tę chwilę najważniejsze – mówi nam Marzena Kłeczek-Krawiec.

wk

59 Responses to "Konrad Fijołek był inwigilowany Pegasusem?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.