Konsumencie nie daj się omamić, poznaj swoje prawa!

Fot. Archiwum

Choć niby wszyscy wiemy, że za darmo nikt nie daje drogich gadżetów, a tzw. prezentacje różnych produktów, na które zapraszają nas chętnie przedstawiciele rozmaitych firm, to próba naciągnięcia nas i tak część Polaków nadal się na to „łapie”. A potem spłacamy niemałe raty za w sumie niepotrzebną nam rzecz, którą w dodatku, wbrew temu co mówią na prezentacjach prowadzący je, mogliśmy kupić sobie taniej. No trudno, jak to się mówi: mądry Polak po szkodzie, a skoro się podpisało umowę, to trzeba ponieść konsekwencje – tak właśnie myślimy. Otóż niekoniecznie…

– Pamiętajmy, że od umowy zawartej poza siedzibą firmy możemy bez żadnych konsekwencji odstąpić w ciągu 14 dni – przypomina Krzysztof Drabik, miejski rzecznik konsumentów przy przemyskim magistracie.

Był jednak pewien „haczyk”

Pani Magda z Przemyśla poszła w minioną niedzielę na prezentację „cudownego” urządzenia wytwarzającego nadtlenek tlenu, zwany też ozonem. Poszła ot tak, bo zaprosili, no i firma organizująca spotkanie obiecywała dla każdego uczestnika voucher na darmowy pobyt w luksusowym hotelu w jednym z górskich kurortów. Kupować przemyślanka nic nie zamierzała, ale … – W pewnym momencie było losowanie nagród wśród uczestników spotkania i wylosowano moje nazwisko – wspomina pani Magda. – Byłam mile zaskoczona! „Wygrałam” kilka drogich rzeczy, m. in. poduszkę masującą i robot kuchenny – wylicza przemyślanka. – Wszystkie te „nagrody” razem były warte ponad 30 tys. zł – dodaje. Był jednak pewien „haczyk”, bo aby otrzymać te gadżety pani Magda musiała kupić ozoner. W sumie bardzo… tanio, bo za nieco ponad 8 tys. zł. No w ratach to byłoby „nieco” więcej”, troszkę ponad 10 tys. zł. Ale, jak przekonywali prezenterzy, to promocyjna cena, a cudo w postaci ozonera dostępne będzie na polskim rynku dopiero w przyszłym roku i wówczas znacznie droższe. – Wszystko działo się tak szybko – opowiada pani Magda. – Przemiła pani skontaktowała mnie z bankiem, wszystko wypisała na umowie i usłużnie podała długopis – wspomina kobieta. – No i ja, niestety, podpisałam – przyznaje ze wstydem. Przemyślanka zapłaciła 200 zł zaliczki i mogła wracać do domu wraz z gadżetami, które podwiózł jej i nawet wniósł na piętro przedstawiciel firmy.

Nie wszystko stracone, można odstąpić od umowy

Refleksja przyszła już kilka godzin po spotkaniu. Pani Magda stwierdziła, że w zasadzie ozoner jak i reszta „wygranych” gadżetów są jej zupełnie zbędne. Do tego zauważyła, że nie ma żadnej kopii umowy z bankiem na ratalne spłacanie ozonera, a w umowie nie jest jasno napisane, że pozostałe rzeczy otrzymuje za darmo. – Byłam zmartwiona, bałam się, że przyjdzie mi spłacać nie tylko ten nieszczęsny ozoner, ale i te „prezenty” – wzdycha przemyślanka. Nazajutrz pani Magda postanowiła sprawę przedstawić naszemu dziennikarzowi. Dobrze trafiła, bo nie raz i nie dwa mieliśmy do czynienia z takimi sytuacjami. Skierowaliśmy przemyślankę do osoby bardzo kompetentnej, która takimi sprawami zajmuje się na co dzień i od lat czyli do Krzysztofa Drabika, miejskiego rzecznika konsumentów przy przemyskim Urzędzie Miejskim. – Apeluję do Państwa: nie chodźcie na takie prezentacje, a jeśli już ktoś się wybrał, niczego nie podpisujcie – zwraca się za naszym pośrednictwem do konsumentów Krzysztof Drabik. – Nie dajcie się Państwo omamić rzekomymi prezentami, czy szczególnie atrakcyjną ceną – przestrzega. – Finalnie okazuje się, że będziecie musieli słono przepłacić – zauważa.

Pani Magda wykazała się rozsądkiem i w porę poszukała pomocy u miejskiego rzecznika konsumentów. – Jeśli umowę na towar lub usługę, także bankową, zawarto z nami poza siedzibą firmy, to można ją wypowiedzieć w ciągu 14 dni bez podania przyczyn i bez konsekwencji. Należy to zrobić pisemnie – przypomina Drabik dodając, że: – Po upływie tego terminu rezygnacja z takiej umowy jest możliwa tylko na drodze sądowej – podkreśla.

Nie dajmy się zastraszyć

Pani Magda już wysłała do firmy stosowne pisma, a także na własny koszt ozoner i „prezenty”. Wkrótce skontaktowała się z nią przemiła pani z prezentacji, tylko że… już nie była taka miła, straszyła kobietę komornikiem i zapowiadała, że zwrócony towar nie zostanie odebrany. – Nie trzeba dawać się zastraszyć – mówi Drabik. – Najlepiej nie dyskutować z przedstawicielami takich firm – radzi.

Podsumowując: uważajmy na takie prezentacje, firmy i… samych siebie. Nie kupujmy drogich gadżetów, które nie są nam potrzebne, a jeśli już popełnimy taki błąd, zwróćmy się do fachowca, który pomoże „odkręcić” taki zakup.

Monika Kamińska

One Response to "Konsumencie nie daj się omamić, poznaj swoje prawa!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.