Kontrą w wicelidera

Piłkarze i kibice Stali od miesiąca mają powody do radości. Mielczanie ograli Raków, Rozwój i Energetyk ROW, nie dali się też pokonać Siarce, kolejnej drużynie z czołówki. Fot. Bogdan Myśliwiec
Piłkarze i kibice Stali od miesiąca mają powody do radości. Mielczanie ograli Raków, Rozwój i Energetyk ROW, nie dali się też pokonać Siarce, kolejnej drużynie z czołówki. Fot. Bogdan Myśliwiec

STAL MIELEC – ENERGETYK ROW RYBNIK. Ślązacy pierwszy raz wracali do domu bez punktów.

Wicelider i jeden z najpoważniejszych kandydatów do awansu, pokonany. Stal do sześciu przedłużyła liczbę spotkań bez porażki. Miała jednak sporo szczęścia.

Świetna passa wiąże się z poprawą gry w defensywie. W sześciu ostatnich kolejkach Stal zdobyła 14 punktów, tracąc zaledwie jednego gola! Wcześniej było z tym dużo gorzej, choć akurat w sobotę koszmary wróciły.

Po ręce, ale wpadło
Rybniczanie w pierwszych 25 minutach stworzyli cztery dobre okazje. W poprzednich meczach mylili się rzadko, tym razem ich celowniki były mocno rozregulowane. Za głowę łapał się Mateusz Bodzioch, który chyba nie spodziewał się, że piłka może spaść pod nogę na 5 metrze od bramki Wojciecha Daniela. Pod nosem klął też Grzegorz Fonfara, który jeszcze 2 lata temu grał w ekstraklasie (łącznie niemal 180 występów). Pomocnik gości urządził sobie slalom między zawodnikami Stali, ale z ostrego kąta nie umiał zmieścić piłki w siatce. Mielczanie nie chcieli pójść na wymianę ciosów z bardziej doświadczonym przeciwnikiem. Schowani na swojej połowie wyczekiwali okazji do kontry. Taktyka mogła się udać, bo stalowcy dysponują szybkimi i nieźle wyszkolonymi piłkarzami. Mają też w swoich szeregach gracza nietuzinkowego, jakim jest Kamil Radulj. Reżyser gospodarzy w 33 minucie wypuścił w uliczkę Mateusza Cholewiaka. Czujny bramkarz ROW-u nie dał się zaskoczyć, ale skrzydłowy Stali spróbował raz jeszcze, w myśl zasady: nie wejdę przez drzwi, to wskoczę oknem. Nieprzygotowany na woltę obrońca gości zahaczył „Cholewkę”, a sędzia bez wahania wskazał na „wapno”. Radulj wykorzystał karnego, choć bramkarz wyczuł jego zamiary i nawet dotknął piłki ręką. Na szczęście dla gospodarzy, strzał miał odpowiednią moc.

Męski bój
Po zmianie stron Stal pilnowała wyniku, ale robiła to mądrze, od czasu do czasu atakując większą liczbą zawodników. Ślązacy zdawali sobie sprawę, że strata drugiej bramki pogrzebie ich szanse na uratowanie wyniku, więc starali się być bardziej zdyscyplinowani. To sprawiło, że oglądaliśmy mnóstwo walki. Zawodnicy często przekraczali przepisy, a sędzia nie zawsze podejmował słuszne decyzje.

– Śląskie drużyny grają twardo, ale i my do ułomków nie należymy. Jesteśmy przygotowani na męski bój – zapowiadał defensywny pomocnik Stali Sebastian Głaz i słowa dotrzymał.

Rybniczanie pierwszy raz wracali do domu bez punktów, a kibice nie mieli wątpliwości, że porażka w Mielcu może spadkowicza drogo kosztować. – Ależ klops! – komentowali na forum sportowasilesia.com.

STAL Mielec 1
ROW Rybnik 0
(1-0)
1-0 Radulj (34. – karny)
STAL
: Daniel – Załucki, Duda, Kościelny, Getinger, Domański (90. Bożek), Głaz, Żubrowski (62. Podstolak), Radulj, Cholewiak – Żegleń (90. Płatek).
ROW: Kajzer – Borovicanin (68. Mandrysz), Grolik, Bodzioch, Gojny (81. Jarka), Krotofil, Płonka, Fonfara, Muszalik, Sobczak (90. Rybicki) – Musiolik.
Sędziował: Tomasz Tobiański (Gdańsk). Żółte kartki: Domański, Głaz, Żubrowski, Żegleń – Grolik, Sobczak. Czerwona kartka: Kajzer (90., za faul). Widzów: 3000.

tsz

One Response to "Kontrą w wicelidera"

Leave a Reply

Your email address will not be published.