Kontrola w sanockim szpitalu

– Problemy finansowe szpitala to sprawa kierownictwa i zarządu powiatu – komentuje Małgorzata Sawicka, przewodnicząca ZpiP w sanockim szpitalu.
Fot Martyna Sokołowska

Państwowa Inspekcja Pracy sprawdza, czy dyrekcja sanockiego szpitala w prawidłowy sposób realizuje zapisy porozumienia, zgodnie z którym powinny rosnąć pensje pielęgniarek i położnych.

Porozumienie, o którym mowa, zawarte zostało pod koniec 2018 roku po proteście głodowym zorganizowanym w sanockim szpitalu przez pielęgniarki i położne. Przez 10 dni pracownice okupowały oddział po byłej porodówce. Przywiozły materace i łóżka polowe, chodziły do pracy, a po dyżurze zostawały na noc w szpitalu. Przez cały protest nie przyjmowały żadnych pokarmów, piły tylko napoje i soki. Kilka z protestujących pielęgniarek z powodu wyczerpania trafiło wówczas na SOR. Dramatyczne relacje z protestu obiegły całą Polskę.  

Po 10 dniach głodówki protest zakończył się podpisaniem porozumienia pomiędzy Związkiem Zawodowym Pielęgniarek i Położnych, kierownictwem sanockiego szpitala i władzami powiatu, który jest organem prowadzącym dla sanockiego szpitala.

Pielęgniarki i położne wywalczyły m.in. podwyżki płac, które miały być naliczane w oparciu o tabelę wynagrodzeń, która reguluje kwestie związane z ich placami w zależności m.in. od stażu pracy i wykształcenia. I właśnie o ten zapis pomiędzy dyrekcją szpitala a pielęgniarkami od kilku miesięcy toczy się spór.

PIP w szpitalu

– Podpisane w 2018 r. porozumienie gwarantuje podwyższenie wynagrodzeń zasadniczych pielęgniarek i położnych o 30 procent różnicy pomiędzy wynagrodzeniem zasadniczym ustalonym na dzień 1 lipca 2021 r. i aktualnie wypłacanym wynagrodzeniem zasadniczym – wyjaśnia Małgorzata Sawicka, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w sanockim szpitalu.

W czerwcu Grzegorz Panek, dyrektor sanockiego szpitala, wydał zarządzenie, w którym uregulował płace białego personelu, jednak naliczone przez niego podwyżki nie są zgodne z zapisami porozumienia. – Są niższe, na co się nie zgadzałyśmy i w dalszym ciągu nie zgadzamy – podkreśla Małgorzata Sawicka. Sprawę skierowały do Państwowej Inspekcji Pracy.

– Przekazałam pracownikowi PIP dokumenty i czekam na wynik kontroli – mówi Super Nowościom Małgorzata Sawicka. Zapowiada, że pielęgniarki nie wycofają się z zapisów porozumienia i będą walczyć o należne im podwyżki. – Zawarte w 2018 roku porozumienie jest prawnie obowiązującym dokumentem i kierownictwo szpitala powinno go przestrzegać – podkreśla nasza rozmówczyni. 

Dodaje, że pielęgniarki są gotowe pójść do sądu pracy. – Będziemy żądać nie tylko należnych nam podwyżek, ale i odsetek za ten czas, kiedy wynagrodzenie było nam wypłacane w niepełnej kwocie – mówi nam Małgorzata Sawicka.

Podwyżki pogrążą szpital

Grzegorz Panek dyrektor sanockiego szpitala zapewnia, że wydane przez niego zarządzenie jest zgodne z przepisami, zostało opracowane w oparciu o ustawę i porozumienie. – Nie mam sobie w tej sprawie nic do zarzucenia – mówi. – Każdy kto czuje się pokrzywdzony ma prawo zgłosić to odpowiednim organom, jednak jeszcze raz podkreślam – ja przepisów nie złamałem, a wydając zarządzenie kierowałem się dobrem całego szpitala, a nie jednej określonej grupy zawodowej. Z kalkulacji i szacunków wynika, że w obecnej sytuacji szpitala nie stać na podwyżki jakie wynikają z porozumienia – dodaje. 

Łatanie dziur kredytem

Dyrektor wielokrotnie podkreślał, że podwyżki dla pielęgniarek i położnych mogą sparaliżować pracę szpitala. Placówka ma blisko 40 milionów złotych długu, który z każdym miesiącem rośnie o kolejne 700 tys. zł. Zobowiązania wymagalne wynoszą ponad osiem mln. zł.

Aby ratować dramatyczną sytuację kierownictwo szpitala chce wziąć kredyt w wysokości 10 mln. zł na spłatę zobowiązań wymagalnych. – Nie widzę aktualnie innego wyjścia – rozkłada ręce dyrektor Panek. – Powiat nam nie pomoże, bo nie ma pieniędzy, my też nie mamy, a zapłacić musimy – dodaje.

– Kolejny kredyt coraz bardziej pogrąża szpital – uważa Sebastian Niżnik, powiatowy radny, były starosta sanocki. – Proszę zwrócić uwagę, że ma zostać zaciągnięty w parabanku, który może w dowolny sposób zarządzać długiem – dodaje.

Pod koniec 2018 r. szpitalowi groziła likwidacja. Zarząd powiatu przyjął wówczas plan naprawczy, który miał wyprowadzić lecznicę na prostą, tak się jednak nie stało. Aktualnie opracowywany jest nowy dokument, który ma ustabilizować sytuację sanockiego szpitala.

Dyrektor sanockiego szpitala nie ukrywa, że podwyżki dla pielęgniarek mogą sparaliżować pracę lecznicy. – Nas na to po prostu nie stać – rozkłada ręce.
Fot Martyna Sokołowska

Martyna Sokołowska

3 Responses to "Kontrola w sanockim szpitalu"

Leave a Reply

Your email address will not be published.